W połączeniu z cięciami wydatków budżetowych powinna ona pozwolić krajowi na stabilizację finansów publicznych. Ale kolejne miesiące będą dla największego państwa byłej Jugosławii bardzo bolesne.
W 2008 r. serbska gospodarka powiększyła się o 5,5 proc., jednak, jak przyznał wczoraj szef przedstawicielstwa MFW w Belgradzie, w tym roku doświadczy recesji. Wzrost nie powróci także w przyszłym roku. Dziura w budżecie spowodowana niższymi wpływami nie może być w pełni sfinansowana emisją długu, gdyż zagraniczny kapitał wycofał się z Serbii.
Zgodnie z umową z MFW, deficyt budżetowy ma wynieść 900 mln euro, czyli około 3 proc. PKB. Tymczasem przy obecnym poziomie wydatki przekroczyłyby przychody o 2 mld euro, to jest prawie o 7 proc. PKB. Dlatego rząd zobowiązał się m.in. nie zatrudniać nowych pracowników w administracji publicznej i ograniczyć koszty jej funkcjonowania. Styczniowe porozumienie z Funduszem, na mocy którego kraj pożyczył 530 mln USD, zakładało deficyt rzędu 1,5 proc. PKB.
W środę umowę z MFW i innymi instytucjami międzynarodowymi podpisała Rumunia. Wcześniej uczyniły to Węgry, Łotwa, Ukraina i Białoruś. W środę rozpoczęcie negocjacji zapowiedziała Bośnia i Hercegowina.