– Sytuacja zmieniła się znacząco. Można by powiedzieć żartobliwie, że przylatuję jako gołąb na czele gołębi. Rada oczekuje, że sytuacja będzie zmieniała się w kierunku obniżania stóp procentowych – powiedział szef NBP. Zwrócił uwagę na niższą od oczekiwań inflację (4,9 proc. w marcu i dwóch poprzednich miesiącach) oraz inflację bazową (w lutym 3,6 proc., niższa nie była od prawie czterech lat, w marcu zapewne 3,4–3,5 proc.). – Można oceniać, że inflacja bazowa w pierwszym kwartale obniżyła się w pobliże górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP, tj. 3,5 proc. Wciąż jest podwyższona, ale wyraźnie spadła względem czwartego kwartału 2024 r. (4,1 proc.) – powiedział Glapiński.
Inflacja niższa od prognoz
Jednocześnie Glapiński poinformował o zrewidowaniu prognoz Narodowego Banku Polskiego dla inflacji na kolejne kwartały, o 0,5–0,7 pkt proc. w dół względem szacunków z marcowej projekcji. Obecnie bank centralny szacuje, że po średnim odczycie 4,9 proc. w pierwszym kwartale w drugim inflacja wyniesie średnio 4,5 proc., w trzecim 3,5 proc., a w czwartym 4,2 proc. Prognozy rynkowe zwykle są jeszcze bardziej optymistyczne, bo nie zakładają odbicia inflacji pod koniec roku. Bazowym scenariuszem NBP nadal jest odmrożenie cen energii przy obecnych taryfach po wrześniu (tak stanowi aktualny stan prawny), jednak i w tym względzie nastąpiła pewna zmiana w RPP. Rada odnotowała intencje rządu do dalszego mrożenia cen aż do momentu, gdy zniesienie działań osłonowych nie oznaczałoby wzrostu rachunków. – W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej wypowiedzi przedstawicieli rządu na temat ewentualnego utrzymania cen energii na niezmienionym poziomie w dalszej części roku. To nie są twarde dane, ale coś to jest – powiedział Glapiński. Dał wręcz do zrozumienia, że gdyby miał pewność, że wzrostu cen energii od października nie będzie, to byłby skłonny nawet do odważniejszych cięć stóp.
Szef NBP wyjaśniał w czwartek, że na zmianę oglądu sytuacji przez RPP ważny wpływ miał też wyraźny spadek dynamiki wynagrodzeń. W lutym przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 7,9 proc. r./r., najmniej od czterech lat. – Tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce nadal jest za szybkie, ale wyraźnie spowolniło, nie jest już dwucyfrowe. To bardzo ważne z punktu widzenia trwałego obniżenia inflacji – powiedział Glapiński.
Zwrócił też uwagę na gorsze od oczekiwań dane za luty o sprzedaży detalicznej, produkcji w przemyśle i budownictwie. – Wzrost PKB w pierwszym kwartale mógł być nieco niższy, niż można się było tego spodziewać – ocenił. Marcowa projekcja NBP zakładała odczyt 3,5 proc.