Marzec był kolejnym udanym miesiącem na krajowym rynku akcji, który korzysta z napływu kapitału do Europy. Zagranica skupia się głównie na dużych spółkach, których nie mogło zabraknąć także w kwietniu. Przy większości wyborów analitycy dołączają do dotychczasowych trendów.
Banki zadrżały
Wskakując na falę zainteresowania inwestorów zagranicznych polskimi akcjami, czyli głównie tymi największymi, eksperci analizy technicznej przed miesiącem mocniej postawili na przedsiębiorstwa z WIG20 i z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że był to dobry ruch. WIG20 zaliczył kolejny, już czwarty z rzędu, miesiąc zwyżek (choć w grudniu były one śladowe), aczkolwiek marzec z całego I kwartału był najsłabszy. Krajowy, jak i inne europejskie rynki zyskują w ostatnich miesiącach kosztem Stanów Zjednoczonych, od których kapitał odwrócił się w obliczu niepewności podniecanej przez Trumpa. Zaplanowane na środę tuż po zamknięciu handlu na Wall Street wystąpienie amerykańskiego prezydenta może mieć decydujący wpływ na zachowanie rynków w kolejnych miesiącach. Tymczasem po wtorkowej sesji Nasdaq tracił blisko 10 proc. od początku roku, zaś S&P 500 był 4,2 proc. pod kreską. Oznacza to, że przewaga polskiego WIG20 nad głównym amerykańskim indeksem to około 28,5 pkt proc. Przewaga WIG20 nad WIG sięga z kolei około 2 pkt proc.
Duże polskie spółki mogą okazać się więc hitem tego roku, o ile zdołają przynajmniej utrzymać dotychczasowy dorobek. Czy są na to szanse? Główną siłą polskiego rynku są banki. Branżowy indeks ostatnio rekord pobił nieco ponad dwa tygodnie temu. Od tego momentu trudno oczywiście mówić o zmianie trendu, ale indeks porusza się głównie w bok.
W środę zapadła ważna decyzja dla banków – RPP pozostawiła stopy procentowe bez zmian, ale inwestorzy czują, że jesteśmy coraz bliżej cięcia kosztu pieniądza. Wskazują na to notowania obligacji. Środa była już czwartym z rzędu dniem spadku rentowności (wzrostu cen) papierów skarbowych. W tym czasie dochodowość papierów dziesięcioletnich osunęła się już o blisko 22 pkt baz. Ale perspektywa wciąż bardzo wysokich zysków banków w tym i kolejnym roku oraz atrakcyjne dywidendy z zysków za rok ubiegły wciąż kuszą inwestorów. Nic więc dziwnego, że największy z banków, PKO BP, znalazł się w kwietniowym portfelu technicznym „Parkietu”. Spółkę tę wybrał Paweł Danielewicz z BM Santandera, który po I kwartale może pochwalić się blisko 19-proc. stopą zwrotu. Również marzec dla Danielewicza był udany – wybrane przez niego AB przyniosło blisko 7 proc. zysku i był to najwyższy wynik ubiegłego miesiąca. Na miejscu drugim w marcu z blisko 4-proc. zwyżką uplasował się PZU, który w portfelu znalazł się dzięki Przemysławowi Smolińskiemu z BM PKO BP. Nad kreską był jeszcze Murapol, na którego postawił Sobiesław Kozłowski z Noble Securities, obecny lider portfela technicznego z przeszło 23-proc. stopą zwrotu.