Chodzi o kredyty typu „klucz za dług", dające klientowi możliwość zwolnienia z długu w zamian za przeniesienie na bank własności mieszkania, oraz kredyty o stałym lub okresowo stałym oprocentowaniu.
To wyczekiwane zmiany, szczególnie dotyczące tego pierwszego produktu, bo hipoteki o stałym oprocentowaniu w ofercie paru banków były już od kilku lat (ale zainteresowanie nimi było marginalne).
– Wprowadzenie obowiązkowej oferty kredytów typu „klucz za dług" i z okresowo stałym oprocentowaniem to krok w dobrym kierunku, bo zwiększa bezpieczeństwo klientów. Ich popularność będzie zależała od cen, jakie banki zaoferują. A te będą wyższe niż w „zwykłych" kredytach mieszkaniowych – mówi Bartosz Turek, analityk Open Finance.
Dzieje się tak, bo w przypadku hipoteki z opcją „klucz za dług" banki ponoszą nieco większe ryzyko związane z możliwością oddania przez klienta mieszkania w zamian za dług, a w tych o stałym oprocentowaniu muszą zabezpieczyć długoterminowe finansowanie o odpowiedniej cenie, co też podnosi koszt kredytu. – Doświadczenia z naszego rynku, także z hipotekami walutowymi, pokazują, że klienci podejmują decyzję, kierując się niemal wyłącznie wysokością rat, więc najprawdopodobniej zainteresowanie klientów kredytem „klucz za dług" i tym o okresowo stałym oprocentowaniu będzie bardzo niewielkie – dodaje Turek.
Poza tym kredyty z opcją „klucz za dług" mogą być oferowane tylko określonym klientom. Pierwszy warunek to dochody wyższe od przeciętnego poziomu wynagrodzeń w gospodarce lub danym regionie zamieszkania.