Reklama

Opozycja do rządu: "Po cichu zabieracie pieniądze, potem dajecie jako prezenty"

- Zabieracie Polakom pieniądze po cichu, a potem głośno rozdajecie jako prezenty od władzy – zarzuciła rządzącym Lewica podczas czwartkowej debaty nad nowelizacją budżetu. Koalicja Obywatelska zaproponowała, by 800+ obowiązywało już od czerwca.

Publikacja: 06.07.2023 14:34

Opozycja do rządu: "Po cichu zabieracie pieniądze, potem dajecie jako prezenty"

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Rządowy projekt nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. zakłada duże zmiany w tegorocznym planie finansowym państwa. Przewiduje przede wszystkim: niższe o 3,1 mld zł dochody w porównaniu do obecnego planu, wyższe o 20,9 mld zł wydatki oraz wyższy o 24 mld limit deficytu (ma on wzrosnąć do 98 mld zł).

Rząd wyjaśniał, że potrzeba nowelizacji wynika m.in. ze zmiennych warunków w otoczeniu makroekonomicznym, opozycja wytykała jednak podczas czwartkowej debaty, że to raczej zmiana przedwyborcza i zarzucała PiS psucie finansów państwa.

„Sprawdzam” dla PiS

- Ta nowelizacja to kolejny etap dewastacji polskich finansów publicznych – ocenił Janusz Cichoń, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Budżet przestał być istotnym planem finansowym państwa, bo finansowanie pozabudżetowe osiąga już monstrualne rozmiary – grzmiał Cichoń.

- Rząd PiS sięga coraz głębiej do naszych kieszeni (…), a my mówimy sprawdzam: czy chodzi wam o dobro polskich rodzin, czy tylko o „waszych” i tworzycie sobie budżet wyborczy – mówił Cichoń.

Czytaj więcej

Już dziś płaca minimalna w Polsce jest zróżnicowana
Reklama
Reklama

Tym „sprawdzam” ma być poprawka złożona przez Koalicję Obywatelską wprowadzająca 800+ od czerwca 2023 r., a nie jak chce rząd – od stycznia 2024 r. – PiS mówi, że w tegorocznym budżecie nie ma na to pieniędzy, ale w noweli jest zapis o 16 mld zł rezerwy na bliżej nieokreślone cele. Skierujmy te pieniądze na pomoc w wychowywaniu dzieci – podkreślała Zofia Czernow, posłanka KO.

To nie rezerwa premiera

Na tę rezerwę, która pojawiła się w nowelizacji, rzeczywiście w wysokości 16 mld zł, wskazywali też inni posłowie - zastanawiając się, czy ma to być źródło finansowania nowych prezentów wyborczych. Wiceminister finansów Sebastian Skuza wyjaśniał, że wcale nie jest to „rezerwa w dyspozycji premiera”, tylko rezerwa na określone cele i ważne wyzwania w obszarze rolnictwa, obronności i wsparcia Ukraińców.

- Ta nowelizacja to kolejny przykład wielkiego oszustwa budżetowego, z jakim mamy do czynienia od ośmiu lat – zarzucał z kolei Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy. – Wasze credo rządzenia można ująć w kilku słowach: by lud prosty darzył was miłością, zabieracie kasę po cichu, a rozdajcie głośno – mówił.

Czytaj więcej

Budżet państwa po maju. Polska ma już spory deficyt

Wieczorek wyliczał, że chodzi tu przykładowo o rekordowo wysokie zwroty z podatku PIT zrealizowane w 2023 r. (co jest jedną z przyczyn nowelizacji), a które Polacy zapłacili w postaci nadpłat podatku w 2022 r. A także o obiecanie samorządom dodatkowych 14 mld zł w 2023 r. – Już widzę te czeki i przechwałki, jaki to PiS jest dobry dla samorządów. A przecież dziś oddajecie JST to, co zabrał im Polski Ład – komentował Wieczorek.

Przepis na katastrofę? 

Dalej posłowie wytykali brak podwyżek wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej, a jednorazowe dodatki dla nauczycieli w wysokości ok. 900 zł netto zł nazywali „jałmużną” i próbą kupowania ich głosów przed wyborami. Zarzucali też, że rząd PiS nie chce walczyć z inflacją, ponieważ dzięki „podatkowi inflacyjnemu” to Polacy finansują rządowe rozdawnictwo.

Reklama
Reklama

Wiele krytycznych głosów padło od adresem rosnących wydatków i zadłużenia państwa poza budżetem.

- Od 2019 r. obserwujemy obniżanie się wiarygodności ekonomicznej naszego kraju. Budżet centralny nie pokazuje prawdziwego obrazu finansów publicznych, tak naprawdę są one w złym stanie. Zadłużenie poza kontrolą parlamentu wzrośnie do 420 mld zł na koniec 2023 r. – ostrzegał Czesław Skierski z PSL. – Rząd oszukuje obywateli, przedsiębiorców, nas wszystkich – dodał.

- Kolejne zwiększenie wydatków i długu to gotowy przepis na katastrofę (…). Najwyższa Izba Kontroli po raz pierwszy w historii nie oceniała pozytywnie wykonania budżetu państwa za 2022 r., bo ten rząd prowadzi nas w szalony sposób w kierunku gospodarczej katastrofy. I nie zamierza zwalniać, bo potrzebne jest „mięso” na wybory – alarmował Michał Urbaniak z Konfederacji.

Po czwartkowej debacie projekt nowelizacji budżetu został skierowany do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych, gdzie procedowane będą poprawki zgłoszone przez posłów.

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama