Zgodnie z oczekiwaniami na zakończonym w środę posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Taka decyzja nie była zaskoczeniem, bo po publikacji marcowej projekcji inflacyjnej Rada kazała czekać na kolejną, lipcową. Wskazywała, że obawia się zakończenia mrożenia cen energii, które jesienią znów może podbić ceny.
W ostatnich komentarzach członkowie Rady skupiali się bardziej na niepewności związanej z rokiem 2027 niż na bliskiej perspektywie silnego spadku inflacji, słabszych danych makro i mocnym złotym. W środowym komunikacie Rada przyznała jednak, że w kolejnych kwartałach inflacja będzie niższa, niż zakładano wcześniej. RPP dostrzega też słabnącą dynamikę płac. To nowe elementy komunikatu. Rada uważa jednak nadal, że drugie półrocze przyniesie wyższe ceny prądu. Nie zauważyła więc nadal, że hurtowe ceny energii spadają i są obecnie niższe niż ustalone w taryfach. Cenę dla odbiorców indywidualnych zamrożono na poziomie 500 zł za MWh, tymczasem na TGE średnie ceny energii elektrycznej z dostawą na 2026 r. to około 430 zł za MWh. Spadająca w kolejnych miesiącach inflacja, silniejszy złoty, niższe ceny paliw i energii oraz słabsze dane makro wywołają ogromną presję na RPP.
W połowie roku firmy energetyczne i rząd będą analizować ceny na rynku energii i ustalać nowe taryfy, ale czy analitycy banku centralnego uwzględnią w lipcowej projekcji te nowe, czy jeszcze stare cenniki, na razie nie wiadomo. Jeśli będą bazować na tych drugich, projekcja znów się pomyli.