Producenci kauczuków niezbyt długo cieszyli się z koniunktury na rynku. Spadające obecnie ceny kauczuków i głównego surowca do ich wyrobu – butadienu – nie nastrajają optymistycznie. Pogarszająca się sytuacja w branży spowodowała, że część analityków koryguje w dół prognozy dla Synthosu. Polska spółka produkuje zarówno kauczuk, jak i butadien.
Trudniejsza sytuacja
Michał Kozak, analityk DM Trigon, zauważa, że Synthos miał rewelacyjny I kwartał, ale od tamtego czasu sytuacja na rynku kauczuków wyraźnie się pogorszyła. – Na początku roku mieliśmy do czynienia z powodziami w Tajlandii i programem większych wyłączeń mocy. To skutkowało wzrostem cen butadienu w Azji do rekordowych poziomów 3 tys. dolarów za tonę. Nikt jednak nie zakładał, że ta hossa będzie trwać wiecznie – podkreśla Kozak. Zaznacza, że obecnie, gdy zagrożenia minęły, ceny tego surowca spadły poniżej 1 tys. dolarów, a mocne spadki ceny kauczuku naturalnego mogą jeszcze pogłębić korektę.
– Przewiduję, że w średnim terminie tona butadienu kosztować będzie około 1 tys. dolarów. Jednocześnie spadł popyt na opony w Azji, głównie w Chinach, co też jest negatywnym sygnałem dla producentów kauczuków – dodaje Kozak.
Większym optymizmem wykazuje się Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ. – Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, co się dzieje w Azji. W mojej ocenie ten dołek cenowy wkrótce się skończy, trzeba go tylko przeczekać – przekonuje Prokopiuk. Zwraca uwagę, że ceny butadienu w Europie są obecnie wyższe niż w Azji.