Kredyty frankowe wygasną stopniowo

Nowy Fundusz Wsparcia Kredytobiorców może skłonić banki do konwersji hipotek mieszkaniowych. Ale nie stanie się to nagle i w dużej skali, bo banki raczej nie zaoferują rozwiązania odpowiadającego wysokim oczekiwaniom klientów.

Publikacja: 11.07.2017 06:00

Kredyty frankowe wygasną stopniowo

Foto: Fotolia

W Kancelarii Prezydenta trwają prace zmieniające sposób działania Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (według „DGP" projekt ma trafić do Sejmu przed końcem lipca). Nowa formuła FWK może zmienić podejście banków do hipotek walutowych.

Ile potrwa wpłacanie?

Foto: GG Parkiet

Nowy projekt zakłada powołanie przy FWK subfunduszu, z którego będzie finansowana konwersja kredytów walutowych na złotowe. Wysokość składki będzie naliczana od całej puli kredytów, ale nie powinna przekraczać 0,5 proc. ich wartości. Banki będą wnosiły składkę do funduszu w okresach kwartalnych. Maksymalna wartość wpłat na FWK w ramach pomocy frankowiczom wyniesie 3 mld zł rocznie. Ostateczną wysokość rada funduszu ustali po uwzględnieniu rekomendacji Komitetu Stabilności Finansowej, ale gdyby kwartalnie wynosiła 0,5 proc. wartości wszystkich hipotek walutowych (obecnie w skali sektora to 150 mld zł), byłoby to równe 3 mld zł rocznie. Bank będzie mógł wykorzystać wpłacone środki na przewalutowanie przez pół roku, ale po tym okresie z jego niewykorzystanych środków będą mogły skorzystać też inne banki. KNF ma wskazywać osoby uprawnione do skorzystania z pomocy przy restrukturyzacji kredytów.

– Jeśli wszystkie frankowe banki będą wpłacać składki na FWK i z tak zgromadzonej puli korzystać będą mogły inne instytucje, wtedy jest szansa, że będzie im zależało na tym, aby ich klienci wykorzystywali te środki. Szczególnie jeśli składki miałyby być pobierane dłużej niż tylko przez rok. Jednak aby tak się stało, banki muszą oferować atrakcyjne dla klientów warunki, a z tym może być problem – uważa Marcin Gątarz, analityk Pekao IB.

Zaznacza, że w interesie banków nie leży proponowanie hojnych dla klientów rozwiązań, bo to oznacza stratę tu i teraz, a kredyty frankowe na razie bardzo dobrze się spłacają. – Zamrożenie kapitału jest dla banków mniej bolesne niż poniesienie strat, które nie tylko pogarszają wyniki, ale też obniżają kapitał – zaznacza.

Jego scenariuszem bazowym jest propozycja przedstawiona przez PKO BP, według której rata w złotym po konwersji ma pozostać bez zmian, co powoduje konieczność odpisania około 20 proc. wartości kredytu. – Mało prawdopodobne jest przewalutowanie skutkujące dużym kosztem, np. ponad 5 mld zł w skali sektora, raczej spodziewam się kosztu nie większego niż 2–3 mld zł. Wydaje się, że bardzo mało prawdopodobna jest sytuacja, kiedy warunki konwersji byłyby istotnie bardziej atrakcyjne dla klientów niż te zakładające 20-proc. redukcję długu. Banki nie są skłonne ponieść tak istotnych kosztów choćby ze względu na wymogi kapitałowe. Mam wrażenie, że również nadzór jest już świadomy tego, że sektor nie jest w stanie ponieść dużych strat na konwersji, i nie oczekuje już natychmiastowego, lecz stopniowego zmniejszania tych kredytów – zaznacza Gątarz.

Środki będą zwrotne?

Marcin Materna, dyrektor działu analiz w Millennium DM, także zwraca uwagę, że konwersja to natychmiastowa strata, zaś wpłacanie składek na FWK oznacza przeniesienie możliwości wypłaty zysku w czasie (do momentu, gdy kredyt zostanie spłacony). – Sam ten fakt powoduje, że nie opłaca się oferować konwersji już teraz, ale można zatrzymać część zysków, które za kilka lat będą do dyspozycji. Klienci żądają konwersji po kursie historycznym, propozycje banków zakładają niezmienność raty po konwersji w stosunku do obecnej, więc raczej trudno o kompromis. Stąd mała popularność tego rozwiązania. Już lepiej dosypać do FWK, bo pozostaje teoretycznie szansa na odzyskanie tych środków w przyszłości, gdyby klienci ich nie wykorzystali – uważa Materna. Ale jest ryzyko, że znajdą się inne banki, które będą korzystały ze środków wpłaconych przez konkurentów (jeśli oni sami nie skorzystają z nich przez pół roku).

– Warto zaznaczyć, że na każdego złotego przekazanego do FWK prędzej czy później złożą się wszyscy klienci banków w postaci wyższych opłat i marż. Dodatkowy wymóg kapitałowy także odczują klienci w podobny sposób – banki zrekompensują to cenami i ograniczą dynamikę wolumenów. A to oznacza wyższe ceny kredytów i jednocześnie niskie oprocentowanie depozytów, których banki będą potrzebowały wtedy w mniejszym stopniu z powodu niższej akcji kredytowej. Banki będą walczyć o zyski, aby wzmacniać kapitał i mieć czym finansować nowe kredyty – podkreśla Materna.

Wysoka zmienność rynków tworzy okazje

Tylko teraz 149 zł za rok
dostępu do parkiet.com

SUBSKRYBUJ
Banki
Nie będzie fuzji Pekao i Aliora? Właściciel banków zmienia plany
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Banki
Gdzie trafiają zyski naszych banków? Większość zostaje w Polsce
Banki
Kredyt mieszkaniowy niemal jak dobro luksusowe. Znamy dane za luty
Banki
Dobre wyniki Grupy PZU w 2024 r. Nowa strategia bez zmian. Ważą się losy banków
Banki
Alior oczekuje wzrostu przychodów mimo spadku stóp procentowych
Banki
Alior ma nową strategię. Notowania giełdowe mocno w górę