Czy po silnych zwyżkach indeksów z I kwartału potencjał krajowego rynku akcji może być już wyczerpany? Czego można się spodziewać w II kwartale? Czy scenariusz korekty na giełdach jest bardzo prawdopodobny?
Wydaje się, że potencjał do kontynuacji wzrostów na giełdach zagranicznych oraz na GPW właśnie się wyczerpał, dlatego najbliższe miesiące mogą być mniej sprzyjającym okresem dla posiadaczy akcji. Nieodpowiedzialna polityka gospodarcza prowadzona przez rządy (perspektywa wojen handlowych, zadłużanie się na potęgę, struktura wydatków budżetów w Europie sprawiająca, że coraz większą popularność zdobywają partie populistyczno-prawicowe) w końcu zaczyna oddziaływać negatywnie na inwestorów, którzy do tej pory zdawali się nie dostrzegać tych czynników.
Czytaj więcej
Wytypowane przed miesiącem przez analityków spółki przyniosły zyski, ale nie na tyle duże, by prześcignąć WIG, który po raz trzeci z rzędu okazał się lepszy. Czy firmy wytypowane na następny miesiąc pomogą dogonić rynek?
Motorem tegorocznej hossy na krajowym rynku akcji były spółki z WIG20 na czele z bankami. Czy ten sektor jest w stanie dalej ciągnąć w górę indeksy, mając na uwadze, że na fali hossy wyceny wielu banków osiągnęły rekordowo wysokie poziomy?
Przy zakładanej słabości zagranicznych rynków akcji nie wydaje się to możliwe. Do tego perspektywa obniżek stóp procentowych staje się coraz bliższa, co sprawia, że potencjał banków jest już na wyczerpaniu. Przy obecnych kursie złotego duża część spółek z warszawskiej giełdy zacznie mieć problemy z utrzymaniem rentowności, co także nie przysłuży się kursom. Jednocześnie spodziewane obniżki stóp znacząco nie poprawią ich sytuacji finansowej – w Polsce przedsiębiorstwa są mało zadłużone. Konsument, gdy w nagłówkach gazet przeczyta o kryzysie, także wstrzyma się z zakupami, co z kolei zatrzyma dobra passę spółek handlowych.
Czy w takim razie w obliczu tych potencjalnych zawirowań geopolitycznych (perspektywa wojny handlowej, brak widoków na szybkie zakończenie wojny w Ukrainie) warto teraz stawiać na bardziej defensywne sektory czy nawet mniejsze spółki, mniej podatne na globalne wstrząsy?
Moim zdaniem takie podejście ma uzasadnienie, choć pewnie lepszą strategią może okazać się zmniejszenie zaangażowania w akcje, przeniesienie części kapitału do obligacji w oczekiwaniu na spadek stóp (choćby niewielki, przejściowy) i powrót na rynek za kilka miesięcy. Spółki defensywne w Polsce to niestety najczęściej także spółki nie budujące dużej wartości dla akcjonariuszy albo państwowe, więc może to nie być najlepsza opcja w obliczu oczekiwanych spadków na giełdach. W obecnych warunkach stosunkowo odporny na ewentualne spadki wydaje się sektor budowlany, głównie za sprawą przewidywanych ogromnych inwestycji publicznych finansowanych ze środków z KPO.