Zbigniew Klepacki, prezes Lubawy, nie zdradza wielkości możliwego do zdobycia zamówienia. Przyznaje jedynie, że jest ono bardzo duże. Zgodnie z warunkami organizowanego przez chińską armię przetargu, dostawy będą realizowane przez cztery lata.

– Nasi chińscy partnerzy, którzy dobrze znają lokalne realia, twierdzą, że nasza oferta ma duże szanse na wygraną – mówi Klepacki. Produkcja namiotów w chińskim zakładzie ma ruszyć, zgodnie z planem, na początku kwietnia. Rozpocznie się niezależnie od wyników przetargu. Jeśli oferta kontrolowanej przez Lubawę spółki nie wygra, to produkcja będzie mniejsza i wyniesie w tym roku 80 namiotów. Odbiorcami będą głównie służby ratownicze. – Jeśli wygramy to, ze względu na ograniczone moce produkcyjne, będziemy musieli zrezygnować z części zamówień. Kontrakt wojskowy będzie priorytetem – podkreśla prezes.

W zależności od wyposażenia cena namiotu sięga około 500–600 tys. zł. Zgodnie z wcześniejszymi planami, zarząd Lubawy zakładał, że działalność chińskiej spółki zapewni w tym roku 15 mln zł przychodów. Szacunki te nie uwzględniają możliwego zlecenia od wojska. W 2008 r. giełdowa firma miała 43,7 mln zł obrotów i 812 tys. zł zysku netto. Opóźnia się rozpoczęcie badania skandynawskiej firmy, którą chce przejąć Lubawa. Due diligence miało ruszyć w połowie marca. Prezes Klepacki przyznaje, że druga strona prosi o przesuniecie terminu na koniec miesiąca.

– Ze swojej strony chcemy rozpocząć badanie jak najszybciej – zaznacza Klepacki. Przyznaje, że z właścicielem zagranicznej firmy ustalono już wstępne warunki transakcji.