Takie stanowisko w wywiadzie dla „The Wall Street Journal” zaprezentował Arkadij Dworkowicz, doradca ekonomiczny rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa.
– Wielu ludzi nadal myśli, że w połowie roku, albo trochę później, wrócimy do dobrych czasów, gdy mogliśmy wydawać pieniądze naokoło. Nigdy nie wrócimy do tej sytuacji – podkreślił.
Dodał, że w następstwie ograniczenia pomocy część aktywów oligarchów może trafić w ręce państwa. – Władze nie mają żadnych planów odbierania ludziom własności i nacjonalizowania jej, co nie znaczy, że jeden z udziałowców nie może sprzedawać innemu inwestorowi. Niewykluczone więc jednak, że państwo stanie się właścicielem aktywów, które były wcześniej zabezpieczeniem kredytów – wskazał.
Osoby związane z Kremlem zauważają, że w ten sposób, państwo może przejąć 15 proc. akcji koncernu metalurgicznego Rusal kontrolowanego przez Olega Deripaskę. Oligarcha jest winny rosyjskim państwowym bankom blisko 7 mld USD.
Choć Dworkowicz podkreślił, że wizje polityki gospodarczej prezydenta Miedwiediewa i premiera Putina nie różnią się, zachodnie i rosyjskie media często donoszą o sporach dotyczących polityki antykryzysowej. Dworkowicz i minister finansów Aleksiej Kudrin (kojarzeni z frakcją Miedwiediewa) chcą ograniczać wydatki państwa, gdyż przychody budżetowe mogą być w tym roku o 40 proc. mniejsze niż w poprzednim. Ich przeciwnicy natomiast chcą, by państwo zwiększyło wydatki na realizację planów mających stymulować gospodarkę. Według Dworkowicza, nawet po wydaniu wielu miliardów dolarów na pomoc dla sektora prywatnego rządowi uda się jedynie nieco złagodzić recesję.