Krajowy rynek w minionym tygodniu sesyjnym odżył, aczkolwiek może się jeszcze okazać, że oznaki życia to tylko pozory, a to, co mieliśmy okazję obserwować w ostatnich pięciu dniach, to tylko gorączkowe drgawki.

Ubiegły tydzień minął przede wszystkim pod znakiem odreagowania banków. Solidny impuls do zwyżek przyszedł głównie w czwartek, w reakcji na wystąpienie prezesa NBP, po którym rynek był zmuszony przesunąć oczekiwania na cięcia stóp procentowych w Polsce. Analitycy mówią o sporym zaskoczeniu i nic dziwnego – do niedawna większość z nich zakładała cięcia stóp już w marcu 2025 r. W piątek banki już jednak tak nie błyszczały, a i rynek obligacji wymazał większość przeceny z poprzedniego dnia. Czyżby inwestorzy wracali do pierwotnych założeń co do polityki monetarnej? Indeks banków piątkową sesję co prawda zamknął ze zwyżką, ale daleko poniżej dziennych maksimów. Podobny układ wyrysował się na wykresie WIG20, z tym że w przypadku indeksu dużych spółek mamy ewidentnie do czynienia ze świecą spadającej gwiazdy, która wskazuje na zmianę trendu na spadkowy. Oczywiście każda formacja techniczna wymaga potwierdzenia, ale podaż ma jeszcze jeden ważny argument – piątkowy zwrot WIG20 nastąpił dokładnie w okolicach listopadowego szczytu, zatem bardziej prawdopodobne jest, że nowy tydzień rozpoczniemy na czerwono.

Spokojnie było dziś na rynku walut. Kurs głównej pary z rana nieco zwyżkował, ale poo południu poddał się oporowi na 1,06 i kończy dzień w okolicach 1,057. USD/PLN utrzymuje się przy około 4,03 zł, a EUR/PLN na 4,26 zł. Bitcoin po nocnym wyłamaniu powyżej 100 tys. dolarów kosztuje w piątek po południu 99,2 tys. dolarów.