Masowe zwolnienia w funduszach hedgingowych

Fundusze alternatywne typu hedge mogą zwolnić do 20 tys. pracowników w ciągu tego roku. To oznacza redukcję 14 proc. etatów z ogólnej liczby zatrudnionych na całym świecie

Publikacja: 10.03.2009 11:49

Masowe zwolnienia w funduszach hedgingowych

Foto: Bloomberg

Według danych zebranych przez Option Group, firme badawczą, w 2008 r. pracę w funduszach hedgingowych straciło 10 tys. pracowników. Liczba etatów spadła z 155 tys. w szczycie, w 2007 r., do 145 tys. na koniec 2008 r.

- Proces zatrudniania nowych pracowników jest bardzo mocno zredukowany i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Sektor funduszy inwestycyjnych mocno cierpi i nie widać, kiedy sytuacja się zmieni – mówi Hank Higdon, partner zarządzający w firmie Higdon Partners z Nowego Jorku, która zajmuje się sektorem finansowym.

Około 920 funduszy, czyli ok. 12 proc. funduszy hedgingowych została zlikwidowanych w zeszłym roku – pokazują dane zebrane przez Hedge Fund Research. Z pozostałych 6,8 tys. menedżerów 70 proc. straciło pieniądze na swoich inwestycjach w 2008 r. Menedżerowie bowiem są wynagradzani premią, zwykle 20 proc., od osiągniętego wyniku. Załamanie rynków i gwałtowna bessa doprowadziła wielu z nich na skraj bankructwa.

W 2008 r. fundusze hedgingowe zlikwidowały ok.. 6,5 proc. etatów, a aktywa klientów straciły 37 proc. wartości i znalazły się na poziomie 1,2 bln dolarów.Według danych agencji Bloomberg od połowy 2007 r. banki i firmy brokerskie zwolniły ponad 272,4 tys. pracowników.

Prognozy Morgan Stanley zakładają, że aktywa funduszy hedgingowych mogą spaść o kolejne 250 mld dolarów, czyli o 21 proc. w tym roku. W portfelach funduszy zostanie więc już tylko 950 mld dolarów, najmniej od 2004 r.

[srodtytul]High-Frequency Trader poszukiwany[/srodtytul]

- Niektóre fundusze poszukują specjalistów inwestycyjnych, wymieniają analityków na lepszych, zatrudniają też nowe osoby do zarządzania portfelami funduszy. Wszystko po to aby uzupełnić utracone w ubiegłym roku aktywa– tłumaczy Higdon.

Na rynku pojawiło się zapotrzebowanie na „high-frequency” traderów, czyli takich, którzy posługując się programami komputerowymi kupują i sprzedają papiery wartościowe na czas nie dłuższy niż 10 minut.

Na bardzo dynamicznym rynku, takie transakcje mogą przynosić spore zyski. Mishy Malyshewowi, szefowi działu -„high-frequency” trading- w funduszu Citadel Investment Group z Chicago, udało się pomóc uzyskać 40 proc. stopę zwrotu w całym 2008 r.

Gospodarka światowa
Donald Trump uderza cłami. Co to znaczy dla świata, gospodarek i rynków?
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Gospodarka światowa
1,7 bln dolarów wyparowało z Wall Street
Gospodarka światowa
Janusz Jankowiak: Trumpowska recepta dobrze się sprzedaje, choć jest chora
Gospodarka światowa
Piotr Kuczyński: Odpowiedź na cła Trumpa? UE ma potężną broń – podatek cyfrowy
Gospodarka światowa
Jak doradcy Trumpa wyliczyli cła odwetowe?
Gospodarka światowa
Cła Trumpa uderzyły w rynki. Będzie krach na Wall Street?