Wybuch optymizmu spowodował prezes Citigroup Vikram Pandit, który oświadczył, że dobiegający końca kwartał okazał się dla banku korzystny. Na rynkach finansowych dobrze odebrane zostało również wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke, który ponownie zapewnił, że amerykańskie władze dołożą wszelkich starań, aby banki dysponowały kapitałem wystarczającym na przetrwanie kryzysu.
Entuzjazm amerykańskich inwestorów przeniósł się również do Europy. Wprawdzie i tam indeksy od rana rosły, ale dopiero po otwarciu sesji w Nowym Jorku wystrzeliły ostro w górę. Paneuropejski wskaźnik DJ Stoxx 600 zwyżkował po południu o 5,2 proc.
Citigroup, niegdyś największy na świecie bank pod względem kapitalizacji, po raz ostatni odnotował zysk w III kwartale 2007 r. Od tego czasu stracił aż 37,5 mld USD, a przed bankructwem uchroniła go wyłącznie rządowa pomoc, sięgająca 45 mld USD. Jednak jak ocenił w ujawnionym wczoraj okólniku prezes Citi, pierwsze miesiące 2009 r. przyniosły zdecydowaną poprawę wyników. Zarówno w styczniu, jak i w lutym bank zdołał wygenerować zyski.
Po tym komunikacie akcje Citi, które w ubiegłym tygodniu spadły poniżej 1 dolara, zyskiwały ponad 25 proc., ciągnąc za sobą notowania innych spółek sektora bankowego.
W wystąpieniu przed Radą Stosunków Zagranicznych w Waszyngtonie Bernanke po raz kolejny podkreślił, że Fed, Departament Skarbu oraz urzędy regulacyjne zrobią wszystko, aby umożliwić bankom właściwe funkcjonowanie. Jego zdaniem, bez uzdrowienia systemu finansowego, nie należy oczekiwać na ożywienie w realnej gospodarce.