Niespodziewany wybuch optymizmu na Wall Street

Takiego ożywienia jak wczoraj na Wall Street nie było widać co najmniej od trzech miesięcy. Główne indeksy nowojorskiej giełdy od rana zwyżkowały o ponad 4 proc.

Publikacja: 11.03.2009 08:27

Niespodziewany wybuch optymizmu na Wall Street

Foto: Fotorzepa, Jakub Kamiński Jakub Kamiński

Wybuch optymizmu spowodował prezes Citigroup Vikram Pandit, który oświadczył, że dobiegający końca kwartał okazał się dla banku korzystny. Na rynkach finansowych dobrze odebrane zostało również wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke, który ponownie zapewnił, że amerykańskie władze dołożą wszelkich starań, aby banki dysponowały kapitałem wystarczającym na przetrwanie kryzysu.

Entuzjazm amerykańskich inwestorów przeniósł się również do Europy. Wprawdzie i tam indeksy od rana rosły, ale dopiero po otwarciu sesji w Nowym Jorku wystrzeliły ostro w górę. Paneuropejski wskaźnik DJ Stoxx 600 zwyżkował po południu o 5,2 proc.

Citigroup, niegdyś największy na świecie bank pod względem kapitalizacji, po raz ostatni odnotował zysk w III kwartale 2007 r. Od tego czasu stracił aż 37,5 mld USD, a przed bankructwem uchroniła go wyłącznie rządowa pomoc, sięgająca 45 mld USD. Jednak jak ocenił w ujawnionym wczoraj okólniku prezes Citi, pierwsze miesiące 2009 r. przyniosły zdecydowaną poprawę wyników. Zarówno w styczniu, jak i w lutym bank zdołał wygenerować zyski.

Po tym komunikacie akcje Citi, które w ubiegłym tygodniu spadły poniżej 1 dolara, zyskiwały ponad 25 proc., ciągnąc za sobą notowania innych spółek sektora bankowego.

W wystąpieniu przed Radą Stosunków Zagranicznych w Waszyngtonie Bernanke po raz kolejny podkreślił, że Fed, Departament Skarbu oraz urzędy regulacyjne zrobią wszystko, aby umożliwić bankom właściwe funkcjonowanie. Jego zdaniem, bez uzdrowienia systemu finansowego, nie należy oczekiwać na ożywienie w realnej gospodarce.

Bernanke opowiedział się też za radykalnym przemodelowaniem regulacji sektora finansowego. W celu przerwania cyklu boomów i krachów, należy opracować metodę nadzorowania całego systemu finansowego, a nie, jak dotychczas, poszczególnych jego części.

Szczególnie ścisłego nadzoru będą wymagały, według szefa Fed, firmy, które są zbyt wielkie, by można było pozwolić im na bankructwo. Jak zauważył, perspektywa rządowej pomocy zachęca duże firmy do podejmowania nadmiernego ryzyka. Sytuacja taka zaburza również konkurencję i stwarza „fałszywy bodziec” do powiększania rozmiarów spółek.

Bernanke zauważył również, że niezbędna jest rewizja standardów rachunkowości. W szczególności modyfikacji wymagają reguły, które mają silnie procykliczne efekty. W tym kontekście wymienia się zasadę wyceny do rynku (mark to market), która zmusza spółki do dokonywania odpisów od aktywów nawet z tytułu utraty wartości rynkowej przez aktywa, których nie zamierzają one sprzedawać. Jednak w okresie niestabilności finansowej, zdaniem Bernanke, zniesienie tej reguły nie byłoby właściwym rozwiązaniem.

Nastrojów na Wall Street nie były w stanie popsuć nie najlepsze dane o stanie amerykańskiej gospodarki. Jak powiadomił Departament Handlu, zapasy hurtowników zmniejszyły się w styczniu o 0,7 proc. w porównaniu z grudniem. Był to piąty z rzędu spadek tego wskaźnika. Natomiast sprzedaż hurtowa zmniejszyła się o 2,9 proc., do najniższego od ponad trzech lat poziomu.

Gospodarka światowa
Donald Trump uderza cłami. Co to znaczy dla świata, gospodarek i rynków?
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Gospodarka światowa
1,7 bln dolarów wyparowało z Wall Street
Gospodarka światowa
Janusz Jankowiak: Trumpowska recepta dobrze się sprzedaje, choć jest chora
Gospodarka światowa
Piotr Kuczyński: Odpowiedź na cła Trumpa? UE ma potężną broń – podatek cyfrowy
Gospodarka światowa
Jak doradcy Trumpa wyliczyli cła odwetowe?
Gospodarka światowa
Cła Trumpa uderzyły w rynki. Będzie krach na Wall Street?