Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Aktualizacja: 03.04.2025 23:59 Publikacja: 18.11.2023 11:34
Polityka Nicolása Madura, wenezuelskiego socjalistycznego prezydenta od 2013 r., mocno przyczyniła się do zrujnowania krajowego sektora naftowego. Fot. MARCELO GARCIA/afp
Foto: MARCELO GARCIA
Do niedawna Wenezuela była międzynarodowym pariasem. Krajem z totalnie zniszczoną gospodarką i dyktatorską władzą objętą sankcjami. Była też uznawana za największego wroga USA na półkuli zachodniej, sprzymierzonego z Rosją, Chinami oraz Iranem. To już jednak przeszłość. Administracja Bidena uznała bowiem, że wenezuelski reżim może być przydatny dla USA. Może nie tyle sam reżim komunizującego prezydenta Nicolása Madura, co wenezuelska ropa. W październiku Departament Skarbu USA wydał obłożonej sankcjami Wenezueli licencję pozwalającą jej na eksport ropy bez limitu przez najbliższe sześć miesięcy. Licencja ta została wydana po tym, jak wenezuelski reżim podpisał na Barbadosie porozumienie z opozycją przewidujące, że w II połowie roku odbędą się wybory monitorowane przez międzynarodowych obserwatorów. Amerykanie czekają na cofnięcie przez władze w Caracas zakazów kandydowania dla prominentnych opozycjonistów. Grożą, że w każdej chwili mogą cofnąć licencję. Władze wenezuelskie jak na razie starają się tworzyć wrażenie, że są gotowe na zmiany. – Jest całkowicie otwarta możliwość, by jakakolwiek spółka czy osoba przyjechała do Wenezueli, by w niej inwestować – zapewnia Jorge Rodriguez, szef rządowej ekipy negocjującej z opozycją. Administracja Bidena liczy nie tylko na powrót demokracji i kapitalizmu do Wenezueli, ale również na jej pomoc w pokryciu części niedoborów ropy na globalnych rynkach. Chodzi o okiełznanie cen surowca w roku wyborczym. Czy ten plan ma jednak rzeczywiście szanse na sukces?
Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
W specjalnym wydaniu programu Prognoz Parkietu razem z ekspertami na gorącą komentujemy cła wprowadzone przez Donalda Trumpa.
Czynniki kosztowe i techniczne inwestycji w OZE.
Kapitalizacja nowojorskiego rynku akcji spadła w pierwszych minutach czwartkowej sesji o łącznie 1,7 bln dolarów. To więcej niż na przykład wynosi nominalny PKB Indonezji czy Turcji.
Ekipa amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa jest jak kościół. Tam jest wiara, że nasza koncepcja jest najsłuszniejsza i ona się sprawdzi. Za chwilę przekonamy się, jak się sprawdzi – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Można uznać, że Trump był zachęcany przez amerykańską giełdę do wprowadzenia tych ceł – mówi Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion, komentując kolejną odsłonę wojny celnej ogłoszoną właśnie przez Donalda Trumpa.
Mechanizm ceł wzajemnych ma być odpowiedzią na bariery celne i pozataryfowe stosowane przez partnerów handlowych USA. "Financial Times" twierdzi jednak, że przy wyliczaniu tych ceł zastosowano "bezsensowną metodę".
Giełdy azjatyckie odpowiedziały wyprzedażą na ogłoszony przez prezydenta USA Donalda Trumpa mechanizm ceł wzajemnych. Notowania kontraktów terminowych sugerują dużą przecenę na Wall Street.
W specjalnym wydaniu programu Prognoz Parkietu razem z ekspertami na gorącą komentujemy cła wprowadzone przez Donalda Trumpa.
Kapitalizacja nowojorskiego rynku akcji spadła w pierwszych minutach czwartkowej sesji o łącznie 1,7 bln dolarów. To więcej niż na przykład wynosi nominalny PKB Indonezji czy Turcji.
Wydawało się, że po tym jak 90 lat temu wojny handlowe zabiły handel światowy, nikomu nie przyjdzie do głowy, że ich wszczynanie może być dobrą metodą prowadzenia polityki gospodarczej. Najwyraźniej przyszło – mówi ekonomista prof. Witold Orłowski.
Po ogłoszeniu amerykańskich ceł, co skłoniło inwestorów do zainteresowania się tym bezpiecznym aktywem, kruszec wyznaczył kolejny rekord, przekraczając pułap 3160 dolarów za uncję. W czwartek ceny lekko spadały.
Ekipa amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa jest jak kościół. Tam jest wiara, że nasza koncepcja jest najsłuszniejsza i ona się sprawdzi. Za chwilę przekonamy się, jak się sprawdzi – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Dla wielu firm uciekających od zależności od Chin nowym zagłębiem produkcyjnym stał się Wietnam, na import z którego do USA nałożono właśnie 46-proc. cło. Oznacza to pogrom w takich branżach, jak produkcja odzieży, obuwia, zabawek czy nawet mebli.
Można uznać, że Trump był zachęcany przez amerykańską giełdę do wprowadzenia tych ceł – mówi Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion, komentując kolejną odsłonę wojny celnej ogłoszoną właśnie przez Donalda Trumpa.
Giełdy azjatyckie odpowiedziały wyprzedażą na ogłoszony przez prezydenta USA Donalda Trumpa mechanizm ceł wzajemnych. Notowania kontraktów terminowych sugerują dużą przecenę na Wall Street.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas