Recesja w najwyżej rozwiniętych gospodarkach świata, które były źródłem kryzysu finansowego, jest już faktem. Do niedawna jednak wydawało się, że spadku produktu krajowego brutto uniknie wiele krajów wschodzących. W rezultacie większość międzynarodowych instytucji prognozowała, że światowa gospodarka nieznacznie się w tym roku powiększy. Jednak według najnowszych przewidywań Banku Światowego, ten optymistyczny scenariusz nie zrealizuje się.
[srodtytul]Załamanie produkcji i handlu[/srodtytul]
Raport waszyngtońskiej instytucji, który zostanie przedstawiony w przyszłym tygodniu na spotkaniu ministrów finansów i szefów banków centralnych państw G20, nie zawiera szczegółowej prognozy dynamiki globalnego PKB. Stwierdza jedynie, że „światowy PKB spadnie w tym roku po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej, a stopa wzrostu będzie co najmniej o 5 pkt proc. poniżej potencjału”. Natomiast wolumen obrotu w handlu międzynarodowym spadnie w ujęciu rocznym po raz pierwszy od 1982 r.
Tak alarmistyczne przewidywania kontrastują z szacunkami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który w styczniowym raporcie oceniał, że światowa gospodarka wzrośnie o 0,5 proc. Jeszcze bardziej optymistyczni są ekonomiści banków komercyjnych. JPMorgan Chase spodziewa się, że globalna stopa wzrostu sięgnie 0,6 proc., zaś Morgan Stanley ocenia, że będzie to nawet 0,9 proc. Spadek PKB o 0,5 proc. prognozują natomiast eksperci instytutu RGE, założonego przez znanego ekonomistę Nouriela Roubiniego. Sam BŚ dotychczas zakładał, że światowa gospodarka powiększy się o 0,9 proc.
[srodtytul]Kłopoty krajów wschodzących[/srodtytul]