Zaczęłam w Holandii, 8 lat temu. Pierwszy rok to przede wszystkim poznawanie różnych części firmy. Ja rozpoczęłam od projektu w Nationale Nederlanden, potem pracowałam nad kolejnym w banku pocztowym, który w Holandii też należy do ING i nad jeszcze jednym w jednej z firm ubezpieczeniowych. Tego typu przedsięwzięcia, w które zaangażowany jest uczestnik programu, to często praca nad rozwojem nowych produktów, reorganizacja pewnych procesów w firmie lub np. działów firmy. Takie zajęcia wymagają dużych zdolności analitycznych, logicznego myślenia, ale i elastyczności, potrzebnej w tak częstych zmianach. No i oczywiście samodzielności - bo choć każdy ma doświadczonego opiekuna, który mu pomaga, to jednak jest to samodzielna praca.
Co dalej?
Kolejna część programu to dwa różne stanowiska menedżerskie. Pierwsze to często menedżer liniowy, zarządzający konkretnym zespołem pracowników, wykonujący konkretne bieżące zadania. Drugie stanowisko to często menedżer zarządzający jakimś projektem.
Ja jako menedżer liniowy odpowiadałam za ok. 20 osób, które zajmowały się sprawami ubezpieczeń samochodowych. Moją rolą była reorganizacja podległego mi działu, szkolenie ludzi, zatrudnianie nowych, czasem ich zwalnianie, czasem awansowanie - zadania typowego menedżera liniowego. Nie było łatwo: jako studentka nigdy takiej funkcji nie sprawowałam, dostać więc po roku pracy taki zespół - to stanowiło dla mnie spore wyzwanie.
No właśnie, zarządzałaś zespołem osób zajmujących się ubezpieczaniem samochodów. A przecież nic nie wiedziałaś o tym produkcie.
Dokładnie. I na tym właśnie polega Program Rozwoju Kadr Menedżerskich . Opiera się na założeniu, że najlepszym menedżerem niekoniecznie będzie ten, kto ma najwięcej specjalistycznej wiedzy. Raczej ten, kto potrafi motywować, prowadzić zespół, podejmować odważne a czasem trudne decyzje. Na początku jest to dość trudne. Spotykasz przecież - mając dwadzieścia kilka lat - osoby w wieku twoich rodziców. I musisz nimi zarządzać, czasem je skrytykować, choć ci ludzie pracują w tej konkretnej dziedzinie piętnaście lat dłużej niż ty. Wyzwaniem jest wprowadzanie zmian. Komuś, kto od wielu lat pracuje w danej dziedzinie, zmiana przyzwyczajeń przychodzi bardzo trudno. Szczególnie, jeśli tę zmianę chcę wprowadzić osoba dużo młodsza. Taki wieloletni pracownik może uważać, że to przecież on jest ekspertem. Ale czasem zapomina, że przez te lata popadł w rutynę, a rynek się zmienił i potrzebne są inne działania. Osoba bez rutyny, z zewnątrz, łatwiej zauważy potrzebę zmian. Kolejne stanowisko?