Polski indeks giełdowy WIG 20 tracił w piątek po południu aż 4,9 proc. Niemiecki DAX tracił w tym czasie 4,8 proc., francuski CAC 40 spadał o 4,1 proc., a włoski FTSE MIB zniżkował 3,6 proc. Paneuropejski indeks Euro Stoxx 50 wszedł w korektę, tracąc od tegorocznego szczytu już ponad 10 proc. Cena ropy naftowej gatunku WTI spadała aż o prawie 7 proc., a za baryłkę surowca płacono 62,5 USD. Ropa stała się więc najtańsza od sierpnia 2021 r. Załamanie jej cen i gwałtowana przecena na giełdach europejskich to skutek obaw inwestorów przed dalszym zaostrzaniem się globalnej wojny handlowej. W piątek po południu obawy te mocno podsyciły Chiny. Ich władze zadeklarowały, że od 10 kwietnia nałożą na cały import z USA dodatkowe cło wynoszące 34 proc.
Chiny odpowiadają cłami
"Chiny wzywają Stany Zjednoczone do natychmiastowego anulowania jednostronnych środków taryfowych i rozwiązywania różnic handlowych poprzez konsultacje w sposób równy, pełen szacunku i wzajemnie korzystny" - podała agencja Xinhua, cytując chińskie Ministerstwo Finansów.
W środę wieczorem prezydent USA Donald Trump ogłosił wprowadzenie mechanizmu tzw. ceł wzajemnych. W ramach niego nałożył na import z Chin dodatkowe cło wynoszące 34 proc. Wcześniej obłożył on chińskie produkty karnym cłem wynoszącym 20 proc., więc łączna stawka ceł nałożonych na Chiny od początku jego drugiej kadencji sięgnęła 54 proc.
Jak podwyżki ceł wpłyną na wzrost gospodarczy w USA i na świecie?
Jeszcze przed decyzją Chin o podwyższeniu ceł na amerykańskie produkty, analitycy prognozowali, że wojna handlowa mocno osłabi w tym roku wzrost gospodarczy w USA i na świecie.
"Podwyżki ceł w USA zwiększają ryzyko spadkowe dla globalnego wzrostu: nasi ekonomiści podkreślają, że ogłoszone w tym tygodniu podwyżki taryf w USA mogą obniżyć globalny wzrost PKB o co najmniej 50 punktów bazowych, z potencjalnym obciążeniem wzrostu PKB USA o 100-150 punktów bazowych, obciążeniem Chin o 100 punktów bazowych oraz obciążeniem wzrostu PKB strefy euro o 40-60 punktów bazowych. Ma to miejsce w kontekście wzrostu w USA, który ostatnio zaczął słabnąć z powodu zmniejszających się wydatków konsumenckich" - napisali analitycy Bank of America.