W Polsce realizacja przepisów dotyczących NCW (narodowy cel wskaźnikowy), czyli udziału biokomponentów w paliwach płynnych, powoduje liczne problemy dla producentów oraz firm handlujących olejem napędowym i benzynami. Co więcej obowiązujące regulacje nie zapobiegają patologiom, które jednym przynoszą nieuzasadnione korzyści, a innym niepotrzebne koszty.
Wojciech Jasiński, prezes PKN Orlen
– W Polsce i państwach sąsiednich powszechny jest proceder polegający na wielokrotnym obrocie tym samym B100 (jest w całości produkowane na bazie olejów roślinnych i przeznaczone do pojazdów z silnikiem Diesla – red.) i zaliczania towarzyszących mu operacji do wypełnienia obowiązków związanych z realizacją przepisów dotyczących biopaliw. Prowadzony w tym zakresie handel jest fikcją tworzoną, aby uczynić zadość istniejącym regulacjom i nie ma nic wspólnego z działalnością gospodarczą – mówi jeden z dyrektorów firmy działającej w polskiej branży paliwowej.
Najpierw w Polsce produkowane są przez firmę A biokomponenty w postaci estrów metylowych. Następnie biokomponenty, wraz z usługą ich przekwalifikowania na paliwo B100, kupuje spółka B. Operacja przekwalifikowania polega niemal wyłącznie na wykonaniu odpowiednich operacji na różnych dokumentach. Gdy spółka B sprzeda B100 w kraju do firmy C, wówczas realizuje NCW. Następnie firma C eksportuje paliwo np. do Czech lub Słowacji. Tam spółka D, która je sprowadziła, powtórnie przeprowadza procedurę zamiany B100 na estry. W kolejnym kroku sprzedaje je firmie E. Ta eksportuje estry do Niemiec lub innego kraju UE. Wreszcie stamtąd wracają do... Polski, gdzie znowu mogą służyć do wypełniania obowiązków NCW.
Marcin Jastrzębski, prezes Grupy Lotos