Zanim nastała era znanej nam dziś Octavii – pierwszego modelu Skody zaprojektowanego w latach 90. w biurach konstrukcyjnych Volkswagena – istniał już wóz o tej nazwie. Zadebiutował w roku 1959. Wspominałem o nim przed kilkoma laty, pisząc o bazującym na tamtej Octavii uroczym kabriolecie – Skodzie Felicii. Swoją drogą to kolejny dowód na to, że czeska marka lubi wracać do dawnych nazw. Proszę to potraktować jedynie jako wstęp i ciekawostkę, ponieważ dziś nie o starej Octavii (jej czas jeszcze przyjdzie), ale jej następcy – słynnym modelu 1000 MB.
Ten kompaktowy sedan pojawił się na rynku wiosną 1964 roku. Był pierwszą Skodą z napędem na tylną oś, silnikiem umieszczonym z tyłu i samonośną konstrukcją nadwozia. W czasach swojej świetności należał do najlepszych pojazdów w klasie i ustanawiał nowe standardy w dziedzinie komfortu, osiągów i technologii. Przed rozpoczęciem seryjnej produkcji przeszedł wyczerpujące testy wytrzymałościowe. W 1962 roku 50 pojazdów pokonało 1,6 mln kilometrów, często w skrajnie niskich temperaturach w Rosji oraz w upale i kurzu na górskich drogach Kaukazu.
Wrażenie robił design auta i zaawansowany w tamtym czasie motor. Skoda była pierwszym europejskim producentem samochodów, który wykorzystywał proces odlewania aluminium w produkcji bloku silnika. 1000 MB był niewątpliwie rewolucją dla Skody i świadectwem wysokich umiejętności czeskich inżynierów.
Czterodrzwiowy wóz szybko stał się bestsellerem w Czechosłowacji i za granicą. Od kwietnia 1964 do sierpnia 1969 roku wyprodukowano około 443 000 egzemplarzy, z czego ponad połowa była przeznaczona na eksport. 1000 MB trafiła nawet do Nowej Zelandii i Australii, choć na tamtejszych rynkach nosiła nazwę Skoda Sabre. Skoro jesteśmy przy nazwie: liczba 1000 oznaczała pojemność 37-konnego jednolitrowego silnika, a litery MB pochodzą od Mladá Boleslav, czyli miasta będącego siedzibą marki.
Model 1000 MB był oferowany w kilku wersjach. Do roku 1966 produkowano typ 990, potem udoskonalony typ 721. Stopniowo zwiększono moc silnika, która wynosiła 42, 48, a wreszcie 52 KM. Pojawiła się także elegancka odmiany 1000 MBX De Luxe z przeszkloną dwudrzwiową kabiną – dziś szczególnie popularna wśród kolekcjonerów. Niełatwo jednak znaleźć egzemplarz czeskiego przeboju sprzed pół wieku w naprawdę zadowalającym stanie. Trafiłem na kilka ogłoszeń w brytyjskich portalach oferujących klasyki, a także na jedno w Polsce. Ceny za modele z roku 1966 były porównywalne –około 17 000 zł. Warto pomyśleć, bo to zdecydowanie unikalny wóz.