Reklama

Spór o wysokość opłat za tranzyt ropy zażegnany?

Rosjanie zagrozili, że na początku stycznia 2010 r. wstrzymają dostawy ropy naftowej na Ukrainę. Powód? Spór z władzami w Kijowie o opłaty za tranzyt surowca.

Publikacja: 29.12.2009 07:32

Jeśli Rosjanie spełniliby swoje groźby, ucierpieć mogłyby nie tylko rafinerie na Ukrainie, ale także

Jeśli Rosjanie spełniliby swoje groźby, ucierpieć mogłyby nie tylko rafinerie na Ukrainie, ale także w Czechach, na Słowacji i Węgrzech

Foto: Fotorzepa, Dorota Awiorko da Dorota Awiorko

Jeśli Rosjanie spełniliby swoje groźby, ucierpieć mogłyby nie tylko rafinerie na Ukrainie, ale także w Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Zakłady te odbierają razem rocznie około 18 mln ton rosyjskiej ropy płynącej południową nitką rurociągu Przyjaźń. To tyle, ile łącznie kupują z Rosji rafinerie w Płocku oraz w Gdańsku.

Rządy w Bratysławie, Pradze i Budapeszcie o możliwych kłopotach z dostawami zawiadomiła oficjalnie Komisja Europejska. Nikołaj Tokariew, szef rosyjskiej firmy Transnieft, która odpowiada za eksport tamtejszej ropy naftowej, powiedział Agencji Reutera, że Ukraina nie tylko chce zmienić stawki tranzytowe, ale również inne warunki przesyłu surowca.

– Nie możemy zaakceptować i nie zaakceptujemy tych warunków – stwierdził Tokariew. – Negocjacje są w toku i mam nadzieję, że jednak znajdziemy rozwiązanie – dodał. Wczoraj wieczorem rosyjskie Ministerstwo Energetyki poinformowało, że ustalono ogólne warunki tranzytu ropy do odbiorców europejskich i w ciągu 2 dni zostanie podpisane porozumienie.

Zdaniem ekspertów jest mało prawdopodobne, aby Rosjanie rzeczywiście spełnili swoje groźby wobec trzech krajów unijnych. – Być może chodzi jedynie o wciągnięcie Brukseli do rozmów na temat wysokości opłat za tranzyt – mówi jeden z nich. – Najpewniej Transnieft liczy na to, że Komisja Europejska skłoni Ukraińców do zmiany stanowiska – dodaje.

Ewentualne odcięcie dostaw surowca może uderzyć przede wszystkim w grupę Orlen oraz węgierską firmę MOL. Koncern z Płocka jest głównym akcjonariuszem czeskiego Unipetrolu, do MOL zaś należy słowacki Slovnaft. Węgrzy mogą sprowadzać surowiec przez Chorwację, jednak czeski Litvinov (jedna z kontrolowanych przez Unipetrol rafinerii) bazuje właśnie na płynącej południową nitką rurociągu Przyjaźń ropie naftowej z Rosji.

Reklama
Reklama

– Nie mamy żadnych oficjalnych informacji na temat ewentualnych przerw w dostawach z Rosji – powiedziała „Parkietowi” wczoraj po południu Dana Dvoráková z biura prasowego Unipetrolu. – Jeżeli faktycznie do tego dojdzie, odpowiednio zareagujemy. Mamy zresztą już doświadczenie w tej dziedzinie – dodała przedstawicielka Unipetrolu. Latem zeszłego roku dostawy ropy naftowej ze Wschodu istotnie zmniejszono, lecz czeska firma poradziła sobie z tym problemem.

– Republika Czeska jest w tej dobrej sytuacji, że sprowadza ropę nie tylko z Rosji, ale też rurociągiem IKL z portu w Trieście – powiedziała Dvoráková. – W razie potrzeby będziemy także korzystać z państwowych rezerw surowca, które wystarczą aż na sto dni – dodała.

MOL podał wczoraj wieczorem, że otrzymał z Transnieftu informacje o możliwym wstrzymaniu od 1 stycznia transportów ropy w kierunku Słowacji, Węgier oraz Czech. Przedstawiciele węgierskiej firmy zapewnili, że są przygotowani na sytuację, w której rurociąg Przyjaźń rzeczywiście przestałby być głównym źródłem zaopatrzenia firmy w ropę. MOL miałby wtedy sprowadzać surowiec przez rurociąg Adria.

Gospodarka światowa
Christine Lagarde ustąpi przed końcem kadencji? Jest odpowiedź szefowej EBC
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Gospodarka światowa
Amerykański PKB niższy od prognoz
Gospodarka światowa
Giorgia Meloni: najbardziej pragmatyczna szefowa rządu w Europie?
Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Gospodarka światowa
Po dobrym roku dobry styczeń eToro
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama