Wiadomo już, że w całym pierwszym kwartale inflacja wyniosła średnio 4,9 proc. To wyraźnie mniej, niż spodziewali się ekonomiści. Marcowa projekcja inflacyjna NBP zakładała wynik na poziomie 5,4 proc., czyli aż o 0,5 punktu procentowego wyższy. Tylko nieco niższa była średnia prognoz ekonomistów z początku roku dla „Parkietu” – wskazywała na wynik 5,3 proc. średnio w pierwszym kwartale. Częściowo to zaskoczenie w dół to efekt corocznych zmian w koszyku inflacyjnym, ale częściowo – jak już wspomniano – lepszych od oczekiwań danych m.in. o cenach żywności i paliw.
Co dalej z inflacją w Polsce?
W kwietniu inflacja powinna wyraźniej spaść, według dzisiejszych szacunków gdzieś bliżej 4,5 proc. Znów będzie to m.in. efekt bazy. Rok temu 1 kwietnia powrócono do stawki VAT 5 proc. na żywność, co według szacunków dodało dynamice cen około 0,5 punktu procentowego. Ten czynnik ciążył wskaźnikowi inflacji rocznej przez kolejnych 12 miesięcy, ale teraz już wypadł z obliczeń.
Na podobnym poziomie jak w kwietniu, inflacja powinna utrzymywać się w kolejnych dwóch miesiącach. Kolejny duży spadek zanotuje od lipca, gdy z kolei na wskaźnik przestanie już oddziaływać częściowe odmrożenie cen energii z lipca 2024 r. Inflację może wówczas podbić przywrócenie na rachunki tzw. opłaty mocowej (według NBP podbiłoby to inflację o 0,4 punkty proc.), ale jednak efekt bazy sprzed roku będzie silniejszy i inflacja wyraźnie spadnie. Bardziej optymistyczne prognozy sugerują, że wówczas zobaczymy już dynamikę cen w obrębie dopuszczalnych wahań od celu (tj. poniżej 3,5 proc.), mniej optymistyczne: że w okolicach 3,5-4 proc.
Mamy wpływ na rzeczywistość
Rada Legislacyjna
"Rzeczpospolitej"
ŚLEDŹ NAS
Potem do końca roku inflacja powinna utrzymywać się na zbliżonym poziomie. Wprawdzie Narodowy Bank Polski cały czas w swoich prognozach nie uwzględnia innego scenariusza niż odmrożenie cen energii dla gospodarstw domowych od października, i w efekcie wyraźny wzrost inflacji (z 4,1 proc. średnio w trzecim kwartale do 4,8 proc. w czwartym), ale głosy z rządu – m.in. ministra finansów Andrzeja Domańskiego i minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski – sugerują, że mrożenie cen będzie przedłużane, aż do momentu, gdy taryfy nie spadną do poziomu, przy którym rachunki nie wzrosną,
Konsensus prognoz dla Bloomberga zakłada, że na stałe w obręb celu inflacyjnego NBP (poniżej 3,5 proc.) zejdziemy w pierwszym kwartale 2026 r. (choć w drugiej połowie 2025 r. będziemy już bardzo blisko niego) i będzie dalej opadać w kierunku środka celu (2,5 proc.). Prognozy NBP są wyraźnie gorsze: zakładają spadek inflacji poniżej 3,5 proc. dopiero w drugiej połowie 2026 r., i poziom 2,5 proc. pod koniec przyszłego roku.