Z branżą maklerską pożegnał się pan kilka lat temu i ruszył z projektem Starfunds. Ciężko było się przestawić na nowy biznes?
Niespecjalnie. Tak naprawdę oferowanie funduszy było częścią biznesu maklerskiego, przynajmniej w firmie, w której ja pracowałem. Obserwując więc pewne trendy i zachowania na rynku, to, w jaki sposób oferowane są produkty, czyli na podstawie planów sprzedażowych, w których klient jest pozostawiony bez opieki, doszliśmy do wniosku, że jest to dobry obszar by zaoferować coś nowego.
No właśnie...na czym polega biznes Starfunds?
Podstawowe założenie działania naszej firmy, to doradzanie w zakresie funduszy inwestycyjnych. Oczywiście jesteśmy też dystrybutorem, a dystrybucja odbywa się przez naszą autorską platformę Starfunds. Oferujemy na niej cztery podstawowe portfele, zróżnicowane pod względem ryzyka. Jesteśmy też w stanie wyjść na przeciw oczekiwaniom inwestora i stworzyć model indywidualny. Co ważne, nie pobieramy przy tym opłat. Myślę tu zarówno o opłatach manipulacyjnych, jak i za doradztwo. Naszym jedynym źródłem przychodów jest część opłaty za zarządzanie, którą i tak każdy klient wnosi, inwestując w fundusze.