Poprawić płynność
Przypomnijmy, że Ministerstwo Aktywów Państwowych pilnujące m.in. interesów spółek energetycznych przy okazji procedowania projektu ustawy o centralnym systemie informacji o rynku energii przedstawiło propozycję zmian do ustawy o giełdach towarowych, których celem jest wprowadzenie na stałe możliwości przedstawiania zabezpieczeń niefinansowych na poziomie 90 proc. w obrocie na giełdzie towarowej. MKiŚ zwróciło uwagę, że wprowadzenie do porządku prawnego zabezpieczeń niefinansowych w obrocie na giełdzie towarowej miało miejsce w sytuacji funkcjonowania na rynku instytucji obliga giełdowego. Zdaniem MKiŚ wprowadzenie zmian w zakresie zabezpieczeń na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) powinno się zatem wiązać z zapewnieniem większej płynności rynku giełdowego, w tym przede wszystkim rynku terminowego, a jednym z takich mechanizmów może być właśnie obligo giełdowe. Podobnego zdania jest TGE, która podkreśla, że to właśnie wspomniana płynność jest istotnym narzędziem z perspektywy zarządzania ryzykiem przez organizatora obrotu i rozliczeń. TGE sugeruje, że zmiana możliwości wnoszenia depozytów powinna zostać wprost skorelowana z mechanizmem zapewniającym wzrost płynności na rynku terminowym ze względu na to, że oba rozwiązania dotyczyły tej samej grupy podmiotów, które z jednej strony były zobligowane do zwiększania podaży na giełdzie, a z drugiej były i są jego beneficjentami.
Najwięksi bez entuzjazmu wobec powrotu obliga
Największy producent energii w Polsce, a więc Polska Grupa Energetyczna, nie podziela jednak nadziei, jakie wiąże z ew. zmianą obliga giełdowego MKiŚ. Biuro prasowe spółki uważa, że w obecnych warunkach rynkowych, w których energia elektryczna wytwarzana z węgla stopniowo zastępowana jest innymi źródłami energii, nałożenie obowiązku giełdowego ma niewielkie szanse wpłynąć na obniżenie cen energii dla odbiorców. Firma podkreśla, że powrót do obowiązku giełdowego dla energii elektrycznej wytwarzanej konwencjonalnie w aktualnym miksie energetycznym, przy wysokich kosztach uprawnień do emisji CO2 oraz paliw podstawowych, a także przy obecnych cenach energii na rynku hurtowym, może nie przynieść oczekiwanych efektów w zakresie poprawy płynności rynku terminowego (tak jak miało to miejsce w 2010 r.). Tym samym zdaniem PGE nie zwiększy to konkurencyjności i ma niewielkie szanse przełożyć się na spadek cen energii dla odbiorców. W opinii PGE rozszerzenie tego obowiązku na inne aktywa wytwórcze, których udział w miksie energetycznym rośnie, takich jak instalacje OZE, wiązałoby się z wieloma trudnościami, takimi jak: dodatkowe koszty obrotu giełdowego, problemy z realizacją zobowiązań wynikających z długoterminowych umów sprzedaży energii elektrycznej (tzw. PPA), a także brak możliwości sprzedaży produktów terminowych ze względu na trudności w określeniu przyszłego wolumenu produkcji.
Łagodniejsze stanowisko w tej sprawie prezentuje drugi co do wielkości producent energii w Polsce, a więc poznańska Enea. Rafał Soja, prezes Enei Trading, wskazuje na wysokie koszty obsługi transakcji, które ponoszą uczestnicy rynku, a poza tym wpływają one na ograniczenie płynności na rynku. – Dlatego też obligo giełdowe – tak, ale na warunkach uwzględniających interesy wszystkich uczestników rynku – mówi nam prezes tej spółki z Grupy Enea.