Na dzień przed 2 kwietnia, który został nazwany przez Trumpa „dniem wyzwolenia”, nadal było multum niewiadomych. Oczekuje się, że prezydent USA przedstawi szczegóły dotyczące stawek ceł zwrotnych w środę wieczorem polskiego czasu. Spekulacje są różne, wskazuje się, że możemy zobaczyć płaskie stawki przy braku wyjątków. Niepewność mocno irytuje rynki, chociaż lekko przebija się narracja zakładająca, że cła nie będą aż tak dotkliwe, a USA będą skłonne do ich renegocjacji. Wskazuje się, że nazbyt agresywna polityka handlowa może mocno uderzyć w gospodarkę, co tylko potwierdzają dane makro – odczyt ISM dla przemysłu w marcu przyniósł potwierdzenie spadku poniżej 50 punktów baz. przy podbiciu tendencji stagflacyjnych, co stanowi dodatkowy powód do niepokoju.

Na razie jednak rynki wierzą w to, że czerwiec przyniesie powrót do cięć stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, gdyż zamieszanie z cłami tylko chwilowo podbije inflację. Teoretycznie to może pomagać złotemu, ale nie tylko para EUR/USD rozdaje tu karty. Mamy rosnącą niepewność co do tempa procesu pokojowego w Ukrainie, a także ostatnią serię słabszych danych makro z Polski, które przybliżają nas do cięć stóp procentowych przez RPP w drugiej połowie roku.

W przypadku pary walutowej EUR/PLN dalej pozostajemy wokół 4,18, a USD/PLN 3,87. Nastroje w najbliższych dniach mogą też dyktować rynki akcji – jeżeli zobaczymy kontynuację poniedziałkowego odbicia w górę na Wall Street, to może to pomóc podtrzymać jeszcze przez jakiś czas względną stabilizację na rynku złotego.