Czy to wszystko oznacza, że analizowanie wyników w ogóle nie ma większego sensu? Niekoniecznie. Pozytywnie na przyszłość odczytujemy dwa fakty, o których jeszcze nie wspomnieliśmy. Po pierwsze, obok poprawy (dość chwiejnych z natury) zysków netto obserwujemy też kontynuację wzrostu przychodów. Tutaj poprawa w ostatnich dwóch kwartałach nie była tak spektakularna, ale za to wydaje się bardziej stabilna. W tym przypadku nie dostrzegamy wspomnianego problemu spadku współczynnika „solidarności". W I kwartale wyższymi przychodami ze sprzedaży pochwalić się mogło aż 95 proc. spółek z WIG20. Nawet część tych spółek, które pod względem zysków rozczarowało, odnotowała jednak poprawę przychodów. Ponieważ zaś przychody są pozycją relatywnie prostą w rachunku wyników i o wiele mniej „skażoną" rozmaitymi skomplikowanymi procedurami księgowymi niż zyski, to właśnie tutaj upatrywalibyśmy głównego powodu do optymizmu na kolejne kwartały. Wzrost przychodów – o ile okaże się faktycznie trwały – prędzej czy później powinien wymusić też dalszą, bardziej solidarną niż w I kwartale zwyżkę zysków.
A drugi powód? Pozytywna tendencja w wynikach rodzimych blue chips znajduje nieprzerwanie potwierdzenie w dokładnie takim samym trendzie, jeśli chodzi o szeroko pojęte rynki wschodzące, do których jesteśmy zaliczani (WIG20 cechuje się silną korelacją z MSCI Emerging Markets – i to mimo faktu, że indeksy te wyrażone są w innych walutach). Co ważne, na rynkach wschodzących poprawiają się nie tylko raportowane wyniki, ale też prognozowane przez analityków na kolejne kwartały. I dotyczy to nie tylko zysków, ale też przychodów i dywidend.
Jak widać, odnotowany przez nas przełom w wynikach spółek z WIG20 to zjawisko wynikające z trendów globalnych i z tego względu mające spore szanse na kontynuację.
Wzloty i upadki I kwartału
Na wyniki poszczególnych spółek można patrzeć przez pryzmat oczekiwań analityków, ale też w kontekście długofalowych trendów. Jeśli chodzi o to drugie podejście, to w I kwartale najbardziej na plus w WIG20 wyróżniły się: JSW, Lotos i PKN Orlen – wszystkie odnotowały zyski największe od co najmniej kilku lat (o krok od rekordu znalazł się też Cyfrowy Polsat). Dokładnie w drugą stronę (najniżej od lat) podążają natomiast zyski Asseco, Eurocashu, LPP, mBanku, Orange i Pekao. Większość z nich nie notuje na szczęście spadku przychodów. Nawet w przypadku Orange wytraciły one tendencję zniżkową.