Rosnące deficyty kładą się cieniem na ożywieniu

Globalny kryzys zdestabilizował finanse publiczne nawet najbogatszych państw. Zmniejszanie deficytów budżetowych do „rozsądnych” poziomów potrwa wiele lat i może być bolesne. Niektóre kraje, np. Łotwa, zostały zmuszone do ich ograniczania w trakcie głębokiej recesji

Publikacja: 10.08.2009 08:07

Rosnące deficyty kładą się cieniem na ożywieniu

Foto: GG Parkiet

Kalifornia – niegdyś stan świetlanych perspektyw gospodarczych – znalazła się na krawędzi bankructwa. Jej deficyt budżetowy do czerwca 2010 r. przekroczy prawdopodobnie 20 mld USD. Finansowanie z rynku może być ograniczone, gdyż papiery dłużne tego stanu mają niskie ratingi.

Stanowe władze, szukając pieniędzy na pokrycie bieżących potrzeb, gwałtownie więc zmniejszają wydatki. Wypuszczają więźniów, zamykają szkoły i parki, ograniczają godziny pracy urzędów, a swoim pracownikom wydają kwity IOU, uprawniające do późniejszego odebrania stanowego długu. – Wszyscy Amerykanie powinni uważnie przyjrzeć się fiskalnemu i społecznemu wrakowi, jakim stał się Złoty Stan, gdyż Kalifornia stała się miejscem, w stronę którego zmierza cała Ameryka – wieszczy konserwatywny polityk Pat Buchanan. Czy USA i wielu innym państwom grozi więc załamanie gospodarcze z powodu nadmiernych deficytów?

[srodtytul]Wydatki lawinowo rosły[/srodtytul]

Na pewno globalny kryzys oraz uchwalane pod jego wpływem rządowe programy stymulacji gospodarki mają fatalny wpływ na finanse publiczne nawet najbogatszych państw świata. W tym roku deficyt budżetowy w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy w historii przekroczy 1 bln USD. Departament Skarbu spodziewa się, że wyniesie on 1,84 bln USD.

Najbardziej pesymistyczne prognozy (opublikowane przez bank Morgan Stanley) mówią, że sięgnie on 2 bln USD. O ile w tym roku deficyt wyniesie około 13,6 proc. PKB, to w przyszłym (według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego) spadnie do 9,7 proc. PKB. Nie spowoduje tego obniżka wydatków rządu USA, ale w dużej mierze wzrost gospodarczy. Złożona przez prezydenta Baracka Obamę obietnica zmniejszenia do 2013 r. deficytu poniżej 3 proc. PKB nie jest przez ekonomistów brana poważnie. Brookings Institution przewiduje, że jeszcze w 2019 r. wynosił on będzie 6,4 proc. PKB.

W podobnej sytuacji jak Stany znajduje się ich najbliższy europejski sojusznik – Wielka Brytania. W tym roku jej deficyt budżetowy prawdopodobnie przekroczy 11 proc. PKB, a w przyszłym wyniesie prawie 14 proc. PKB. Tymczasem niemiecki zwiększy się z 3,6 proc. PKB w tym roku do 6 proc. PKB w przyszłym. Francuski wyniesie zarówno w 2009 r., jak i w 2010 r. około 7 proc. PKB. Gdyby kraje te starały się dzisiaj o wejście do strefy euro, jeszcze przez wiele lat nie spełniałyby obowiązujących kryteriów.

Pogorszenie stanu finansów publicznych dotknie zarówno krajów biednych, jak i bogatych, rynków wschodzących i rozwiniętych gospodarek. Według Economist Intelligence Unit (EIU), w przypadku krajów G-7 (Francja, Japonia, Kanada, Niemcy, USA, Wielka Brytania, Włochy) deficyty budżetowe wzrosną łącznie z 2,8 proc. ich PKB w 2008 r. do 8 proc. PKB w 2009 r. Państwa rynków wschodzących, choć jeszcze w 2007 r. notowały łączną nadwyżkę, obecny rok zamkną na minusie. Ogółem ze 149 krajów badanych przez EIU, 145 zakończy ten rok deficytami. W 2007 r. spotkało to tylko 81 państw.

[srodtytul]Niebezpieczeństwo zadłużenia[/srodtytul]

Według MFW, deficyty budżetowe w krajach rozwiniętych pozostaną na bardzo wysokich poziomach jeszcze przez wiele lat po zakończeniu kryzysu. – Wydatki mające na celu wsparcie systemu finansowego nadal będą uwzględniane w budżetach, ale przychody podatkowe spadną z powodu spowolnienia wzrostu gospodarczego. Odbudowa aktywów i związanych z nimi dochodów będzie czasochłonna – napisali eksperci Funduszu.Duże deficyty mogą poważnie osłabić kondycję nawet największych gospodarek.

– Jeżeli nie będzie silnej determinacji do obniżania długu publicznego w dłuższej perspektywie, nie będzie też finansowej stabilności ani zdrowego rozwoju. Będzie to wymagało dokonania trudnych wyborów: kontrolowania wydatków, decydowania, jaka część zasobów gospodarczych może zostać przeznaczona na wsparcie rządowych programów oraz ustanowienia podatków na takim poziomie, by osiągnąć odpowiedni bilans przychodów i wydatków – ostrzegał prezes Fedu Ben Bernanke.

– Wiele krajów będzie musiało zacisnąć pasa pod względem fiskalnym, czyli stopniowo zmniejszać wydatki i/lub cofać ulgi podatkowe związane z pobudzaniem gospodarki, ograniczać subsydia. W innym przypadku deficyt budżetowy oraz duży dług publiczny uderzy w narodowe oszczędności oraz źle wpłynie w długim terminie na stopy procentowe oraz potencjalny wzrost – wskazują analitycy RGE Monitor, firmy badawczej Nouriela Roubiniego, ekonomisty, który przewidział obecny kryzys.

– W najbliższych latach, jeżeli bogate kraje nie użyją inflacji jako narzędzia zmniejszającego dług (zwiększając w ten sposób wpływy do budżetu), nie będą zdolne do utrzymywania stóp na niskim poziomie oraz do wypracowywania nadwyżek, wzrost ryzyka sprawi, że inwestorzy zaczną odchodzić od kupowania obligacji krajów rozwiniętych, a w większym stopniu skupować długi państw rynków wschodzących – napisali eksperci EIU. Już teraz zresztą wielu ekonomistów spodziewa się obniżki ratingów kredytowych USA i Wielkiej Brytanii z powodu wzrostu deficytów budżetowych w tych krajach.

[srodtytul]Hierarchia dłużników[/srodtytul]

Wzrost deficytu niejednakowo oczywiście wpłynie na stabilność gospodarczą poszczególnych państw. Pogorszenie stanu finansów publicznych zawsze jest groźniejsze dla krajów mniejszych i biedniejszych niż dla potężnych i bogatych.

– Obecnie Stany Zjednoczone są w bardziej komfortowym położeniu niż inne kraje dlatego, że dolar jest główną walutą rezerwową i wciąż wszyscy chcą kupować amerykańskie obligacje. W podobnej sytuacji Wielka Brytania szybko straciłaby rating AAA. Nie było też masowego odwrotu od dolara i amerykańskich aktywów. Rynek uznaje więc tak duży deficyt za możliwy do utrzymania. Sądzi on jednak, że rząd zmniejszy go po kilku latach. Jeśli nadzieje te zostaną rozwiane, reakcja rynku będzie negatywna. Wielu inwestorów może odwrócić się od amerykańskich aktywów – przewiduje James Shugg, ekonomista z Westpac Banking Corp.

W trochę gorszej sytuacji znajdują się kraje Europy Zachodniej. Nadmierny wzrost deficytu kosztował utratę ratingu AAA m.in. Hiszpanię i Irlandię. Rząd Zielonej Wyspy już został zresztą zmuszony do przeprowadzenia daleko posuniętych cięć. – Na pewno w wielu krajach Europy Zachodniej będzie potrzebna fiskalna konsolidacja. Rządy stoją więc przed trudnym zadaniem. Chcą dać sygnał inwestorom, że zamierzają naprawić finanse publiczne. Jednocześnie nie chcą dokonywać dużych cięć w trakcie recesji. Próbują więc znaleźć odpowiednie tempo dokonywania reform. Niektórzy decydenci uważają, że zwyżki deficytów to tylko zjawisko cykliczne i problem z nimi zniknie po zakończeniu kryzysu – twierdzi Johnathan Loynes, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.

Dużo gorsze jest położenie państw naszego regionu. Wiele z nich chce w ciągu najbliższych lat wejść do strefy euro, co wymaga obniżenia deficytów poniżej 3 proc. PKB. Tymczasem dziura budżetowa wyniesie w tym roku w Polsce prawdopodobnie 6,6 proc. (według prognoz Komisji Europejskiej), w Rumunii 5,1 proc. PKB, a na Litwie 5,4 proc. PKB. Część krajów naszego regionu ponadto została zobowiązana do obniżenia deficytów na mocy porozumień z MFW i innymi międzynarodowymi instytucjami dotyczących przyznania pomocy antykryzysowej.

– Głównym fiskalnym wyzwaniem dla wszystkich nowych krajów członkowskich UE z regionu będzie zaprowadzenie porządku w finansach publicznych. Jednakże przeszkadzać w tym będą dwa czynniki. Pierwszym z nich jest to, że głębokie spadki PKB nie tylko zwiększają deficyty budżetowe, ale również stosunek długu publicznego do PKB. Ponadto, zwykle rządy krajów regionu przed wyborami rozluźniały politykę fiskalną. A w 2009 r. i w 2010 r. w kilku państwach tego obszaru zostaną przeprowadzone wybory – zauważa Lars Christensen, główny ekonomista Danske Bank.

Państwa naszego regionu najbardziej dotknięte kryzysem już rozpoczęły bolesne cięcia. Rumunia i Węgry zamrażają płace w budżetówce, Litwa i Łotwa je zmniejszają. Rząd w Rydze dodatkowo obniżył emerytury o 20 proc. MFW wymógł na Łotwie przeprowadzenie programu cięć obejmującego m.in. redukcję armii, zamykanie szpitali, podwyżkę podatków oraz likwidację ulg. Fundusz skłonił też Ukrainę do podwyżki cen gazu dla krajowych odbiorców o 20 proc. – Deficyty tak długo nie obchodzą rządzących, zanim coś sprawi, że ten problem staje się dla nich bardzo ważny – konstatuje Shugg.

Analizy rynkowe
Techniczna spółka dnia. Pod PKO BP zaczyna kruszyć się podłoga
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Cła i wojna psują nastroje
Analizy rynkowe
WIG – (prawie) 100 tys. pkt. I co dalej?
Analizy rynkowe
Świat za bardzo boi się wyższych ceł w USA?
Analizy rynkowe
Wall Street na detoksie, reszta świata na fiskalnym haju
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Fed lekko pesymistyczny