Szósty miesiąc nieprzerwanej zwyżki

Historyczne prawidłowości sugerują, że najbardziej dynamiczna fala odreagowania po kryzysie dobiega końca. WIG nigdy w ostatnich 15 latach nie rósł nieprzerwanie dłużej niż przez sześć miesięcy

Publikacja: 01.09.2009 08:10

Szósty miesiąc nieprzerwanej zwyżki

Foto: PARKIET

Podsumowując lipiec na giełdzie, pisaliśmy, że był to miesiąc wyjątkowy. To samo można powiedzieć również o sierpniu, co pokazuje, że inwestorzy mają do czynienia z wydarzeniami mocno odbiegającymi od normy. Podczas gdy na jesieni ub. r. – w czasie eskalacji kryzysu finansowego – kursy akcji odbiegały w dół od normy, to teraz równie dynamiczna jest zwyżka ich notowań.

[srodtytul]Pół roku bez przystanku[/srodtytul]

Jednym z najbardziej rzucających się w oczy sierpniowych osiągnięć popytu było wydłużenie serii nieprzerwanej zwyżki WIG-u do sześciu miesięcy. O tym, jak wyjątkowe jest to wydarzenie, świadczy fakt, że w dotychczasowej 18-letniej historii GPW sytuacja taka miała miejsce zaledwie trzy razy. Nie licząc zaś pierwszego etapu rozwoju warszawskiej giełdy (który cechował się wąskim gronem notowanych spółek i niską płynnością obrotu), czyli lat 1991 – 1994, sześciomiesięczna seria nieprzerwanego trendu wzrostowego pojawiła się jedynie w sierpniu 1999 r. oraz w kwietniu 2006 r.

Sierpień wyróżnił się nie tylko wydłużeniem wzrostowej serii, ale również pod względem zmian w tzw. otoczeniu rynku. Po raz pierwszy w tym roku sygnały poprawy sytuacji gospodarczej na świecie stały się tak wyraźne, że nawet pesymiści musieli przyznać, że trwająca od lutego zwyżka cen akcji przynajmniej częściowo jest potwierdzona przez czynniki fundamentalne.

Jeśli przejrzeć listę najważniejszych danych opublikowanych w sierpniu, to wyłania się coraz bardziej optymistyczny obraz sytuacji: dalszy dynamiczny wzrost wskaźników PMI w Polsce i na świecie, zaskakująco duży wzrost sprzedaży detalicznej w naszym kraju w lipcu, wyhamowywanie negatywnych tendencji na amerykańskim rynku pracy (m. in. coraz wolniejszy spadek zatrudnienia) oraz rynku nieruchomości (coraz wolniejsza zniżka cen domów), a wreszcie szybki wzrost wskaźników zaufania konsumentów i przedsiębiorców w USA i Europie Zachodniej.

[srodtytul]Wielki kryzys bez powtórki[/srodtytul]

Solidna dawka korzystnych danych ostatecznie pomogła rozprawić się z popularną wcześniej tezą, że wysiłki rządów i banków centralnych spełzły na niczym. Nie wiadomo co prawda, na ile jest to zasługa kosztownych programów antykryzysowych, ale gospodarka na świecie zdołała wydobyć się z najbardziej niebezpiecznej strefy. Udało się uniknąć powtórki scenariusza z wielkiego kryzysu z lat 30. minionego stulecia, w czasie którego gospodarka światowa wpadła w tzw. spiralę deflacyjną (powody do zadowolenia ma szef Fedu Ben Bernanke, który notabene jest ekspertem od wielkiego kryzysu).

Teraz pesymiści mogą już tylko powątpiewać, na ile gospodarki krajów rozwiniętych poradzą sobie po odłączeniu kroplówki w postaci państwowych pieniędzy (tak w formie programów rządowych, jak i np. pompowania gotówki w system bankowy przez amerykański Fed). Z pewnością obawy te w jakimś stopniu są uzasadnione, ale nie można przecież zakładać, że gospodarka rynkowa to mechanizm, który bez państwowych dotacji nie jest w stanie sobie poradzić na dłuższą metę.

[srodtytul]Teraz czas na przerwę?[/srodtytul]

Niestety, dla inwestorów giełdowych coraz bardziej wyraźne sygnały poprawy sytuacji gospodarczej i coraz większy optymizm panujący wśród komentatorów to niekoniecznie powody do radości. Sześciomiesięczna dobra passa dla posiadaczy akcji oznacza, że obecne pozytywne sygnały gospodarcze od dawna są już dyskontowane.

To, że WIG rośnie nieprzerwanie od pół roku, to powód do zadowolenia dla tych inwestorów, którzy akcje kupili pół roku temu, ale niekoniecznie powód do optymizmu dla tych, którzy akcje kupują teraz. Jeśli bowiem popatrzeć na dane historyczne, to okazuje się, że nie licząc lat 1991 – 1994, do tej pory nigdy na warszawskiej giełdzie się nie zdarzyło, by nieprzerwana seria wzrostowa WIG-u trwała więcej niż sześć miesięcy.

Cofnijmy się jeszcze na chwilę do wymienionych na początku dwóch przypadków, gdy kursy akcji rosły równie uporczywie jak ostatnio. W obu tych przypadkach seria wzrostowa została brutalnie przerwana.Po sześciomiesięcznej zwyżce WIG-u trwającej do końca sierpnia 1999 r. wrześniowe tąpnięcie zabrało indeksowi 16 proc. Jeszcze bardziej dramatyczny był bieg wydarzeń w 2006 r. Po zakończeniu sześciomiesięcznej serii wzrostowej w kwietniu maj przyniósł pamiętny krach na rynkach wschodzących (będący przedsmakiem ostatniej bessy). Do połowy czerwca WIG zanurkował o 22 proc. (licząc od poprzedniego szczytu). Gdyby taki scenariusz wydarzeń miał się powtórzyć, indeks szerokiego rynku czekałby na jesieni powrót do 30 – 33 tys. pkt, czyli nawet do majowo-lipcowych dołków.

[srodtytul]Będzie nerwowo, ale to nie koniec hossy?[/srodtytul]

Pocieszające jest natomiast to, że w żadnym z tych przypadków korekta spadkowa nie zakończyła długoterminowego trendu wzrostowego. Zarówno pod koniec 1999 r., jak i w lecie 2006 r. doszło do odbicia równie dynamicznego jak sama korekta. W obu przypadkach kursy akcji jeszcze przez wiele miesięcy szły później w górę (na dobre hossa skończyła się odpowiednio dopiero w marcu 2000 r. oraz w lipcu 2007 r.).

[ramka][b]Rekordowa siła trendu wzrostowego[/b]

Chociaż sześciomiesięczne serie nieprzerwanego wzrostu WIG zdarzały się już wcześniej, to nigdy w ostatnich 15 latach nie były tak silne jak obecnie. Nawet bardzo dynamiczna fala zakończona w kwietniu 2006 r. przyniosła zwyżkę równą zaledwie połowie obecnego ruchu w górę. To sugeruje, że równie silna może być czekająca posiadaczy akcji korekta spadkowa. W przeszłości inwestorzy musieli czekać (licząc od momentu rozpoczęcia korekty) 22–24 tygodnie, zanim WIG nie tylko odrobił straty, ale na trwałe pokonał wcześniejszy szczyt. Pocieszające jest więc to, że chociaż tego typu korekty spadkowe były dotkliwe, to z czasem trend wzrostowy powracał.

[b]W skali roku ciągle na minusie[/b]

Mimo że tempo zwyżki w ostatnich sześciu miesiącach jest wyjątkowo szybkie, to w skali 12 miesięcy WIG wciąż jeszcze nie wyszedł na plus. To pokazuje, że na dłuższą metę nie można jeszcze mówić o wygaśnięciu potencjału wzrostowego. Wszystkie dotychczasowe wielomiesięczne rynki byka na dobre się załamały, dopiero gdy roczna zmiana WIG-u sięgnęła minimum +60 proc. To daje pewien margines bezpieczeństwa. Na sprzedaż akcji jest jeszcze za wcześnie z punktu widzenia długoterminowej strategii. Moment taki nadejdzie, dopiero gdy gospodarka będzie sięgała szczytów cyklu koniunkturalnego. Na razie dopiero wchodzi w fazę ożywienia.[/ramka]

Analizy rynkowe
Techniczna spółka dnia. Pod PKO BP zaczyna kruszyć się podłoga
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Cła i wojna psują nastroje
Analizy rynkowe
WIG – (prawie) 100 tys. pkt. I co dalej?
Analizy rynkowe
Świat za bardzo boi się wyższych ceł w USA?
Analizy rynkowe
Wall Street na detoksie, reszta świata na fiskalnym haju
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Fed lekko pesymistyczny