Obawy, o których pisałem dwa tygodnie temu (alarmująco duży optymizm na rynkach sygnalizowany przez ankietę Investors Intelligence, duże odchylenie WIG od 100-sesyjnej średniej kroczącej), szybko znalazły potwierdzenie w sytuacji rynkowej. Po 6-miesięcznej nieprzerwanej fali wzrostowej początek września przyniósł eksplozję podaży akcji. Mimo późniejszego odbicia WIG nie zdołał jeszcze odrobić powstałych w błyskawiczny sposób strat.
Nagła przecena na początku września, a wraz z nią późniejsze odbicie, choć wprowadziły sporo zamieszania na rynku, mają też paradoksalnie dobre strony. Choćby dlatego, że nowo powstały dołek na wykresie WIG stanowi kolejny poziom wsparcia, położony znacznie wyżej niż dotychczasowy. Nadzieję na to, że wsparcie to się obroni, a później giełdowe byki zaatakują sierpniowy szczyt, daje rozwój wydarzeń za oceanem, gdzie S&P 500 przebił tegoroczne maksimum.
Dwudniowa przecena na warszawskiej giełdzie na początku września, choć najsilniej dotknęła akcji małych spółek, nie przekreśla jeszcze schematu, zgodnie z którym siła relatywna notowań niewielkich przedsiębiorstw względem WIG20 zniknie dopiero wraz z załamaniem poprawy koniunktury gospodarczej.
[srodtytul]Analiza techniczna – WIG utkwił między wsparciem i oporem[/srodtytul]
Mimo presji ze strony podaży w ostatnich trzech tygodniach na rynku akcji w Warszawie nie wydarzyło się nic na tyle poważnego, by należało ogłosić załamanie trwającego od lutego trendu wzrostowego. Potężna dwudniowa przecena na początku września, która część inwestorów zapewne skłoniła do pośpiesznego wycofania się z rynku, została wkrótce potem w ponad połowie zniwelowana. Czy szybkie odbicie to zapowiedź kontynuacji trendu wzrostowego i oznaka siły popytu, czy może jednak korekta spadkowa dopiero zaczyna nabierać właściwego kształtu?