Ostatnie trzy tygodnie zasiały ziarno niepewności na rynku akcji. „Szokujące” obsunięcie notowań w dwóch pierwszych dniach września, a później huśtawka nastrojów każą się zastanawiać, czy po sześciu miesiącach nieprzerwanej zwyżki rozpoczęło się jesienne przesilenie na warszawskiej giełdzie. Pytanie to jest tym bardziej aktualne, że zbliża się październik, miesiąc kojarzący się z krachami na rynku akcji.
Jednym ze sposobów odpowiedzi na to pytanie jest poszukanie zależności na podstawie danych historycznych. Gdyby analiza doprowadziła do wniosku, że obecnie spełnione są kryteria, które w przeszłości przesądzały o nadchodzącym przesileniu, to trudno byłoby obronić optymistyczne spojrzenie na koniunkturę giełdową.
[srodtytul]Pokuta za szybki wzrost[/srodtytul]
Pierwsza ważna obserwacja dotyczy okoliczności, w jakich doszło do minikrachu na początku września (WIG w ciągu dwóch dni stracił wtedy prawie 6 proc., a indeksy małych i średnich spółek jeszcze więcej). Pod koniec sierpnia WIG znalazł się ponad 30 proc. powyżej swojej 12-miesięcznej średniej kroczącej. W przeszłości tak znaczne odchylenie na plus było praktycznie gwarantem poważnego przesilenia. W najgorszych przypadkach była to zapowiedź końca hossy i narodzin wielomiesięcznej bessy – tak było na początku roku 2000 i w połowie 2007 r.
Nawet w pozostałych, stosunkowo „łagodnych”, przypadkach była to zapowiedź poważnych trudności z utrzymaniem trendu wzrostowego w kolejnych miesiącach. Po zanotowaniu odchylenia sięgającego 30 proc. w lutym 1997 r. trzeba się było później pogodzić z trwającymi rok silnymi wahaniami (w najgorszym momencie WIG stracił prawie 30 proc. względem szczytu), po których przyszła bessa związana z kryzysem azjatyckim. Z kolei wkrótce po zanotowaniu podobnego odchylenia w sierpniu 2003 r. WIG czekały cztery miesiące huśtawki nastrojów, w trakcie której w pewnym momencie indeks obsunął się o 15 proc. od szczytu. W kolejnym przypadku, w maju 2006 r., odchylenie przekraczające 30 proc. zapowiadało gwałtowną przecenę (związaną z analogicznym krachem na rynkach wschodzących), która w ciągu pięciu tygodni zepchnęła WIG o 22 proc.