W analizie sprzed tygodnia uwagę skupiłem na fundamentalnych czynnikach decydujących o trwałości trendu wzrostowego. Wnioski były następujące – ani zachowanie wskaźników wyprzedzających koniunktury (które nadal rosną), ani też poziom wycen akcji (biorąc pod uwagę wskaźnik cena/wartość księgowa, szeroki rynek nie wkroczył jeszcze w fazę przewartościowania), nie uzasadniają nagłej ucieczki z rynku akcji.
Można wskazać co najwyżej argumenty za stopniową (rozłożoną na pół roku) redukcją zaangażowania w akcje (argumentem takim jest np. wkroczenie wskaźnika wyprzedzającego PMI w strefę bardzo wysokich historycznie odczytów).
[srodtytul]Ożywienie nie traci impetu[/srodtytul]
Opublikowane w minionym tygodniu dane makro dobrze wpisują się w taką logikę. Przykładowo w czwartek poznaliśmy najnowsze odczyty sprzedaży detalicznej i liczby wniosków dla bezrobotnych w USA. Oba te ważne parametry kontynuują pozytywne tendencje. Roczna zwyżka sprzedaży detalicznej wynosi już 5,4 proc., co jest odczytem najlepszym od listopada 2007 r.
Z kolei czterotygodniowa średnia liczba nowych wniosków dla bezrobotnych (initial jobless claims) zmalała do 440,8 tys., co jest poziomem najniższym od września 2008 r., a jednocześnie o jedną trzecią niższym niż w punkcie kulminacyjnym recesji (w marcu 2009 r.). Wbrew pojawiającym się opiniom ożywienie gospodarcze w USA wywiera więc bardzo silny pozytywny wpływ na tamtejszy rynek pracy, co z kolei powinno wspierać wydatki konsumpcyjne.