We wtorek kurs największej grupy budowlanej w Polsce rósł o nawet 4,8 proc., do 131 zł, choć w wynikach nie widać przełomu.
Budimex zdołał utrzymać portfel zamówień na historycznych maksimach, na koniec września wartość sięgała 10,7 mld zł. Wyraźnie obniżył się udział kontraktów drogowych (4,8 mld zł), na rzecz kolejowych (2,6 mld zł). W budownictwie ogólnym grupa trzyma pułap 2,5 mld zł.
Niemniej zarząd zastrzega, że w kolejnych kwartałach tempo pozyskiwania kontraktów może być niższe – ze względu na niedoszacowane budżety inwestorów i zamykanie przetargów bez rozstrzygnięcia, a także przeciągające się procedury postępowań.
Deweloperski motor
Część budowlana grupy utrzymała przychody rzędu 5,1 mld zł – przy czym w tym czasie produkcja budowlano-montażowa w Polsce wzrosła o 9 proc. Rentowność jest wciąż pod presją kosztów wykonawstwa; dotyczy to głównie kontraktów zawartych dwa, trzy lata temu, w których wynagrodzenie nie jest waloryzowane (przy czym Budimex złożył w sądzie pierwsze roszczenia o uwzględnienie wzrostu kosztów w wynagrodzeniu na podstawie kodeksu cywilnego). Marża brutto ze sprzedaży skurczyła się o 1,9 pkt proc., do 5,1 proc., zysk brutto ze sprzedaży zmniejszył się o 27 proc., do 259 mln zł.
W III kwartale część budowlana pokazała mocny wynik operacyjny – podbity jednak pomniejszeniem kosztów o 35 mln zł z tytułu jednorazowej korekty opłaty licencyjnej dla Ferrovialu (Hiszpanie obniżyli stawkę liczoną od przychodów). Po trzech kwartałach zysk operacyjny wyniósł 153 mln zł, o 25 proc. mniej rok do roku (na koniec czerwca zmiana wynosiła -57 proc.).