Przecena była efektem drożejącego dolara, w dodatku spotęgowana przez nieudaną obronę psychologicznego poziomu 1300 dolarów za uncję. Gorsza kondycja metali szlachetnych jest efektem drożejącego dolara. Senat w minionym tygodniu zatwierdził budżet na przyszły rok, co inwestorzy odebrali jako sukces administracji, który zwiastuje przeforsowanie reformy podatkowej. Uzyskany wynik oznacza bowiem, że nie potrzebuje głosów ze strony demokratów.
W tym czasie inwestorzy czekają na wybór nowego szefa Fedu. Ze spekulacji wynika, że w grze jest pięciu kandydatów, ale realne szanse na wybór zdaje się mieć jednak tylko dwóch: Jerome Powell i John Taylor. Wybór którego z nich byłby najlepszy dla posiadaczy złota? Faworytem powinien być Jerome Powell, uważany za ekonomistę umiarkowanego, który najpewniej będzie kontynuował plan stopniowych podwyżek stóp procentowych. Dużo gorszym scenariuszem byłby wybór Johna Taylora, czyli zadeklarowanego „jastrzębia". Jeśli to on zasiądzie w fotelu, ścieżka wzrostu stóp stanie się o wiele bardziej stroma, tworząc obciążenie dla notowań metali szlachetnych.
Donald Trump może podjąć decyzję lada dzień. Niezależnie od wyboru przyszły prezes Fedu będzie się musiał zmierzyć z ogromnym optymizmem inwestorów. Ceny amerykańskich akcji i obligacji są na najwyższych poziomach od lat.