[b]Zwolnił Pan niedawno prezesa Kolastyny powołanego na początku września. Czy ma Pan już pomysł na to, kim go zastąpić?[/b]
Tak, mam dwóch kandydatów. Na ostateczny wybór potrzeba mi około miesiąca, dwóch.
[b]Prezes Jacek Szkurłat długo nie zagrzał miejsca w spółce. Ale inwestorzy mogą mieć wrażenie, że został odsunięty niejako „w połowie drogi”. Zapowiadał, że efekty jego działań restrukturyzacyjnych będą widoczne dopiero w drugiej połowie 2009 roku... [/b]
Rzeczywiście, zapowiadane przez pana Szkurłata efekty optymalizacji kosztów prowadzonej działalności będą widoczne dopiero w drugim półroczu. Jednak zadaniem odwołanego prezesa było także poprawienie sprzedaży, a tu, niestety, odnotowaliśmy niedopuszczalny, moim zdaniem, spadek. W czwartym kwartale ubiegłego roku sprzedaż Kolastyny zmniejszyła się aż o 10 proc. To o wiele za dużo, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w tym czasie znacznie zredukowaliśmy portfel produktów.
[b]Czy przyczyną zwolnienia prezesa nie było także to, że nie udało się sfinalizować zapowiadanego przejęcia fabryki w Rosji? Czy nadal jesteście zainteresowani tą transakcją?[/b]