Okazało się jednak, że kondycja zagranicznej spółki, której nazwa cały czas nie jest podawana, jest gorsza, niż wcześniej zakładano. – W badaniu wyszło, że przedsiębiorstwo ma problemy z zadłużeniem – mówi prezes.

Przyznaje, że było to podstawą do obniżenia ceny, jaką Lubawa jest gotowa zapłacić za zagraniczną spółkę. Klepacki nie zdradza jednak proponowanej kwoty. – Mimo niższej ceny właściciele tego podmiotu nie trzasnęli drzwiami i cały czas chcą z nami rozmawiać. To dla nas dobry znak – uważa Klepacki. Dodaje, że pod względem możliwości produkcyjnych i posiadanego rynku zbytu spółka jest atrakcyjna dla Lubawy. Zdaniem prezesa, cena transakcji musi jednak uwzględniać obecne pogorszenie perspektyw jej rozwoju, w związku z kryzysem, w porównaniu z wycenami, które były przygotowywane kilkanaście miesięcy temu.

Celem przejęcia jest przede wszystkim pozyskanie nowych rynków zbytu. Skandynawskie przedsiębiorstwo, podobnie jak polska spółka, specjalizuje się m.in. w produkcji namiotów dla wojska.