Rezygnacja Moczulskiego nastąpiła zaraz po walnym zgromadzeniu na którym uzupełniono i zmieniono skład rady nadzorczej.
W miejsce trzech, uważanych za niezależnych członków rady (prof. Marka Wierzbowskiego, Wiktora Buczka i Jacka Ciesielskiego), którzy zrezygnowali z zasiadania w niej miesiąc temu, w nadzorze pojawiły się osoby rekomendowane przez głównego akcjonariusza Mieszka, łotewsko-estoński fundusz Alta Capital Partners (ma pośrednio 66 proc. papierów).
Przedstawiciele Alty tłumaczyli wczoraj po WZA, że nowi członkowie rady nie są bezpośrednio związani z funduszem i również zostali wybrani jako niezależni. Z naszych informacji wynika, że już od pewnego czasu na linii zarząd – główny inwestor iskrzyło. Potwierdziła to wczorajsza decyzja Moczulskiego, który uzasadnił ją „zasadniczymi różnicami pomiędzy nim a przedstawicielami większościowego akcjonariusza co do rozumienia interesów spółki oraz jej dalszego rozwoju”.
O co w tym wszystkim chodzi? Bardzo wątpliwe, by spory dotyczyły działań stricte operacyjnych, bo wyniki spółki są coraz lepsze. Natomiast już od pewnego czasu rynek mówi o rychłej sprzedaży Mieszka przez Altę, który jest inwestorem finansowym. Powodem takiej decyzji miałyby być problemy finansowe funduszu. Wczoraj na pytania akcjonariuszy odnoszące się do tych kwestii przedstawiciele Alty odpowiadali: – Bez komentarza.
Z naszych informacji wynika, że akcje Mieszka fundusz kupował na kredyt (są jego zabezpieczeniem) zaciągnięty w grupie UniCredit. W 2007 r. płacił za jeden walor producenta słodyczy 3,5 zł. Wczoraj jeden papier spółki kosztował 1,4 zł.