Polacy pewni dalszego wzrostu cen mieszkań

Tempo zwyżek prawdopodobnie wyhamuje, ale nie zanosi się na spadki cen. Czynniki takie jak niskie stopy procentowe i wzrost płac, pozytywnie wpływające na popyt, nadal będą obowiązywać.

Aktualizacja: 14.11.2019 09:53 Publikacja: 14.11.2019 05:00

Polacy pewni dalszego wzrostu cen mieszkań

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Aż 79 proc. dorosłych Polaków spodziewa się, że ceny nieruchomości wzrosną lub bardzo wzrosną w ciągu roku. To aż o 15 pkt proc. więcej niż w przed rokiem, co oznacza największy wzrost spośród wszystkich 15 krajów objętych badaniem w Europie, gdzie odsetek ten spadł o 6 pkt proc., do 62 proc. – wynika z badania „Finansowy Barometr ING".

Miliardy na mieszkania

O optymizmie Polaków co do cen domów i mieszkań świadczy fakt, że aż 48 proc. ankietowanych zgadza się ze stwierdzeniem, że nigdy one nie spadają (w 2015 r. uważało tak tylko 35 proc. badanych).

Czytaj także: Mieszkania przegrywają tylko z dolarem i złotem

– Tak silne przesunięcie oczekiwań na wzrost cen nieruchomości rodzi obawę, że Polacy będą częściej kupować mieszkania w pośpiechu, bo „taniej nie będzie", oraz w celach spekulacyjnych. Zwłaszcza że brakuje atrakcyjnych alternatyw lokowania pieniędzy. Jednak można przypuszczać, że okres rozkwitu rynku nieruchomości zbliża się już do końca – mówi Karol Pogorzelski, ekonomista ING.

Skąd taki wniosek? – Spowolnienie w polskiej gospodarce będzie stopniowo przekładać się na słabszy popyt na mieszkania, tak jak zaczęło być to widoczne w niektórych krajach UE, np. w Niemczech, Holandii, Hiszpanii. Podaż mieszkań wciąż będzie jednak wysoka, bo do sprzedaży wejdzie duży wolumen rozpoczętych niedawno inwestycji. Dlatego prawdopodobne wydaje się spowolnienie wzrostu cen nieruchomości w Polsce w najbliższym roku – dodaje Pogorzelski.

– Cena jest wypadkową popytu i podaży – przypomina prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej. Dodaje, że po stronie podaży mamy teraz zmniejszenie liczby realizowanych inwestycji mieszkaniowych, na co wpływa kilka czynników: mały bank ziemi, wzrost kosztu realizacji PUM (powierzchni użytkowej mieszkania) w przeliczeniu na metr kwadratowy (koszty robocizny i materiałów budowlanych) czy problemy z finansowaniem inwestycji przez deweloperów, którzy polegali na emisji obligacji korporacyjnych. Do tego dochodzą niekorzystne zmiany regulacyjne, dotyczące m.in. zamkniętych rachunków powierniczych czy wpłat na fundusz gwarancyjny.

– Po stronie popytu mamy sytuację odwrotną: ciągły duży popyt wspierany poprzez wzrost dochodów, rekordowo niskie stopy procentowe, które z jednej strony zachęcają do lewarowania zakupu nieruchomości kredytem bankowym, a z drugiej strony zniechęcają do oszczędzania na lokatach bankowych – wylicza Rogowski.

Słabość lokat i giełdy przyczynia się do tego, że sporo zakupów nieruchomości na rynku pierwotnym jest gotówkowych. Z danych NBP wynika, że tylko w siedmiu największych miastach Polski w gotówce wydano na zakupy mieszkań w I i II kwartale odpowiednio 4,3 mld zł i 3,2 mld zł, co stanowi około 50 proc. wszystkich zakupów (a po uwzględnieniu gotówki na wkład własny udział sięga ponad 60 proc.). Do tego dochodzi silna, rosnąca w tym roku po około 14 proc. akcja kredytowa. Udzielone w tym roku hipoteki mogą być warte po 16 mld zł na kwartał.

O tym, że popyt na mieszkania w dużej mierze napędzają inwestorzy lub osoby szukające ochrony kapitału przed inflacją (lokaty już na to najczęściej nie pozwalają), świadczą dane NBP. Wynika z nich, że w II kwartale blisko połowę (42 proc.) sprzedanych mieszkań na rynku pierwotnym kupili inwestorzy (taka sytuacja trwa już od ponad dwóch lat). Inne szacunki wskazują, że ten odsetek jest nieco niższy i wynosi raczej 25–30 proc. Inwestycje dotyczą głównie przeznaczenia nieruchomości pod wynajem, nie widać istotnego udziału popytu spekulacyjnego.

Ceny nadal będą rosły

Foto: GG Parkiet

– Wszystkie czynniki decydujące o wzroście cen nadal są w mocy: niskie stopy, silny rynek pracy i wzrost płac, transfery socjalne, słabe lokaty i przyśpieszająca inflacja, rosnące koszty materiałów, gruntów, pracy, problemy deweloperów z pracownikami. Popyt na mieszkania jest wyższy niż podaż, więc ich ceny będą rosły – mówi Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. Spodziewa się jednak, że już nie tak szybko, bo w niskim, jednocyfrowym tempie.

– Analizując czynniki podażowo-popytowe sądzę, że większość deweloperów będzie realizowała strategię zachowania marż, co będzie wiązało się z podnoszeniem cen za metr kwadratowy w przyszłym roku – prognozuje Rogowski.

Średnia wartość hipotek, o które wnioskują klienci, ostatnio nie rośnie już tak szybko jak na początku roku – teraz jest notowany wzrost o ponad 9 proc., w porównaniu z nawet 15 proc. To sugeruje, że ostatnio ceny mieszkań rosną trochę wolniej, bo kupujący nie muszą pożyczać aż tak wiele.

Nieruchomości
Lokal usługowy na parterze bloku, czyli ciekawa nisza inwestycyjna
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Nieruchomości
Ekspert Metrohouse: Oczekiwanie na dopłaty może się nie opłacać
Nieruchomości
Dlaczego polskie budynki nie mogą być własnością polskich emerytów?
Nieruchomości
Mieszkanie na wakacje. Zarabiają góry czy morze?
Nieruchomości
Mieszkanie do remontu może być okazją
Nieruchomości
Marcin Krasoń, Otodom Analytics: Odbicie czy „boczniak” w mieszkaniówce?