Do szczytu hossy z 2007 r. WIG ma jeszcze do odrobienia 10 proc. Fundusz akcji polskich, któremu do osiągnięcia maksymalnej wyceny sprzed dekady zostało do zarobienia 5 proc., musiał w tym czasie zarobić 40 proc. Jak to możliwe?
Za jakość trzeba płacić tyle, co za jej brak
Większość funduszy akcji polskich, które działały już dziesięć lat temu, pobiera opłatę stałą za zarządzanie rzędu 4 proc. rocznie, co przez dekadę daje łączną wartość rzędu 40 proc. (świadomie nie liczymy procentu składanego) zainkasowanych przez TFI za prowadzenie funduszu (dla uproszczenia pomijamy pozostałe koszty funkcjonowania portfela inwestycyjnego). Stopa zwrotu brutto (wypracowana przez zarządzającego) rzędu 40 proc. w dziesięć lat oznacza wynik netto (dla uczestnika funduszu) rzędu... zero.
Nie dawno na łamach „Parkietu" przyjrzeliśmy się funduszom, które są najbliżej szczytów hossy. Jedyny produkt, któremu się to już udało, to – przeznaczony dla inwestorów instytucjonalnych – NN SFIO Akcji 2, w którym opłata za zarządzanie wynosi 2 proc. Przypadek? Na podium załapały się jeszcze PKO Akcji Małych i Średnich Spółek i Credit Agricole Akcyjny. Fundusz PKO pobiera 4 proc., produkt Credit Agricole, zarządzany przez BZ WBK TFI – 2,95 proc. Tak więc dwa z trzech najlepszych funduszy w długim okresie mają zdecydowanie niższe od średniej – 3,3 proc. dla funduszy akcji detalicznych – opłaty za zarządzanie.
Zaraz za podium uplasowały się jednak drogie fundusze – Noble Fund Akcji, UniKorona Akcje i Skarbiec Małych i Średnich Spółek. Skoro każdy z nich szybciej niż WIG sięgnie szczytów, można powiedzieć, że w przypadku tych produktów pobieranie wysokich opłat ma uzasadnienie – klienci płacą za jakość. – To, że fundusz Noble Fund Akcji jest o krok od odrobienia strat ze szczytu hossy 2007 r., a jednostka tego funduszu jest bliżej tego celu niż indeks WIG, oznacza, że przez te prawie dziesięć lat fundusz średnioroczne musiał wypracować przynajmniej 4 pkt proc. przewagi nad indeksem. 4 proc. to bowiem poziom stałej opłaty za zarządzanie pobieranej przez fundusz – tłumaczy Tomasz Manowiec, zarządzający Noble Funds TFI. Temu konkretnemu funduszowi do szczytu hossy zostało 6 proc. do zarobienia (jego stopa zwrotu jest 5 proc. na minusie), sam WIG musi jeszcze urosnąć o około 10 proc.