Publicznych ofert obligacji będzie w tym roku jeszcze więcej

Polski rynek dłużnych papierów firm i banków wciąż zdominowany jest przez prywatne oferty – stanowią 90 proc. wartości wszystkich ofert. Sytuacja powoli się poprawia, ale problemem jest też kiepska dywersyfikacja branżowa.

Publikacja: 31.05.2017 13:07

Publicznych ofert obligacji będzie w tym roku jeszcze więcej

Foto: Bloomberg

Rynek obligacji korporacyjnych w naszym kraju w ostatnich latach przeżywa spore ożywienie – przybywa emitentów, także tych decydujących się na oferty publiczne, dzięki czemu Polacy mogą ulokować środki w inwestycjach wciąż stosunkowo bezpiecznych, ale wyżej oprocentowanych od lokat bankowych, które po powrocie inflacji przynoszą teraz realne straty.

Więcej ofert publicznych

Pewnym problemem jest jednak wciąż niewielki odsetek ofert publicznych w całości. Jak wynika z danych Fitch Polska, wartość emisji obligacji korporacyjnych i bankowych wyniosła w Polsce w 2016 r. 19,7 mld zł, co oznacza spadek o 9,2 proc. r./r. (bez listów zastawnych oraz bankowych papierów wartościowych, a także bez papierów emitowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Europejski Bank Inwestycyjny). Jednak wciąż zdecydowaną większość emisji stanowią emisje prywatne – ich udział w 2016 r. wyniósł aż 90 proc., podobnie było rok wcześniej (to szacunki DM Navigator).

Ale sytuacja poprawia się pod względem liczby emisji publicznych. – Rok 2016 był rekordowy pod względem liczby ofert publicznych – firmy i banki uplasowały 47 serii obligacji o wartości 2,05 mld zł. W 2015 r. było odpowiednio 35 emisji o wartości 2,22 mld zł. W ubiegłym roku wartościowo zdecydowaną większość emisji stanowiły te z prospektem emisyjnym (77 proc. wartości emisji) – mówi Mateusz Mucha, menedżer w DM Navigator. Jednak sporą część tych 47 publicznych serii stanowiły te najmniejsze oferty. Na podstawie memorandum (to oferty o wartości do 2,5 mln euro) przeprowadzono dziewięć ofert o łącznej wartości tylko 61 mln zł. Z kolei bez memorandum i prospektu (kierowane do inwestorów instytucjonalnych, próg zapisu to 0,5 mln euro) przeprowadzono cztery oferty o wartości 421 mln zł. Statystykę i porównywanie z 2015 r. zaburza jednak emisja publiczna Cyfrowego Polsatu, przeprowadzona w formule bez prospektu i memorandum, o wartości 1 mld zł. Skierowana była do inwestorów instytucjonalnych, więc nie była „publiczna" w rozumieniu dostępu do niej inwestorów indywidualnych. Po wyłączeniu ofert bez prospektu i memorandum liczba i wartość ofert publicznych dostępnych dla Kowalskiego (czyli tylko na podstawie prospektów i memorandów) wzrosła w 2016 r. do 43 (z 21 w 2015 r.) oraz do 1,63 mld zł (z 0,49 mld zł).

W I kwartale tego roku przeprowadzono dziewięć publicznych ofert obligacji (pięć prospektowych i cztery na podstawie memorandum). – Wprawdzie oferty obligacji są niejednorodne, a skala rynku potrafi być zaburzona pojawieniem się lub nie w danym roku ogromnej emisji, ale zakładamy dynamiczny wzrost wartości środków pozyskiwanych z publicznych emisji – mówi Rafał Kozioł, dyrektor departamentu finansowania korporacyjnego w DM Michael/Ström.

Na horyzoncie pojawiają się kolejne duże oferty publiczne. Program ogłosił Orlen (opiewa na 1 mld zł), który ostatnio wyemitował obligacje w 2014 r. za 300 mln zł. Publiczny program ma też GetBack (300 mln zł), do tej pory w ramach dwóch emisji pozyskał z rynku blisko 140 mln zł i niebawem można się spodziewać następnych emisji. Z publiczną emisją kolejnej serii wystartowała PCC Rokita, w ramach programu do 300 mln zł. Taki sam program ma Echo Investment (jego oferta, rzędu 100 mln zł, może ruszyć przed wakacjami).

Być może oferty publiczne napędzi też zapowiadany przez GPW program obligatariatu obywatelskiego (szczegóły mają być niebawem przedstawione). Giełda we współpracy ze spółkami Skarbu Państwa chce zwiększyć liczbę ofert obligacji kierowanych do inwestorów indywidualnych. Jednak największa tegoroczna oferta będzie prywatna – chodzi o obligacje podporządkowane PZU, które zdaniem Jacka Mielcarka, zarządzającego funduszami dłużnymi w BPH TFI, spotkają się z bardzo dużym zainteresowaniem. – Dużo emitować będą deweloperzy i firmy windykacyjne, brakować będzie ofert firm przemysłowych. Ciekawym ruchem jest prawdopodobne wyjście z nową emisją przez AB, spółkę z branży dystrybucji IT, borykającą się z problemami wyłudzeń podatku VAT – dodaje Mielcarek.

Dywersyfikacja problemem

To właśnie niskie zdywersyfikowanie pod względem branż jest inną bolączką polskiego rynku obligacji (kolejną jest niska płynność handlu niektórych serii). Dominują banki, deweloperzy, firmy windykacyjne i pożyczkowe. – Obligacje dla emitentów z branż deweloperskiej i firm pożyczkowych są szczególnie atrakcyjnym instrumentem ze względu na ograniczenia w kredytowaniu tych branż przez banki. Te bardzo niechętnie udzielają deweloperom kredytów niezwiązanych z realizacją konkretnego projektu lub niezabezpieczonych hipotecznie. Z kolei popularność emisji obligacji wśród banków wynika z możliwości emisji obligacji podporządkowanych, które poprawiają ich wskaźniki kapitałowe – tłumaczy Kozioł.

– Zdecydowanie potrzebna jest większa dywersyfikacja branżowa rynku, ale ze względu na nadpłynność w sektorze bankowym i możliwość pozyskania taniego kredytu będzie o to w najbliższym czasie bardzo trudno. Przykład deweloperów, którzy zwiększają udział obligacji w finansowaniu zewnętrznym, pokazuje, że obligacje, będące instrumentem elastycznym, są przez nich częściej wybierane od tańszego kredytu. Spółki z innych branż też powinny dywersyfikować źródła finansowania, bazowanie tylko na tradycyjnym kredycie bankowym jest niebezpieczne i może prowadzić do dużych problemów w sytuacji kryzysu w sektorze bankowym – uważa Mucha.

Także zdaniem Kozioła na razie nie zanosi się na poprawę. – Ale liczymy, że będzie się pojawiać więcej firm przemysłowych, również tych niepublicznych, reprezentantów np. przemysłu spożywczego, branży meblarskiej, chemicznej, motoryzacyjnej. Firmy o bardzo dobrych wynikach finansowych mogą liczyć na długoterminowe finansowanie obligacjami po koszcie tylko nieco wyższym niż koszt kredytu, a dodatkową zaletą instrumentu dla tych firm w porównaniu z finansowaniem bankowym jest możliwość emisji niezabezpieczonych – zaznacza ekspert DM Michael/ /Ström.

Oferty | Na rynek trafi kilka ciekawych serii

Ten rok pod względem publicznych ofert obligacji jest dla inwestorów całkiem udany – ofert było sporo, różnej wielkości i o różnym kuponie, z kilku branż. Były zarówno te małe, warte po kilka milionów złotych – Voicetel, Polnord, Kancelaria Statima, Bikershop, Fachowcy.pl, Columbus Energy, Uniserv-Piecbud, Victoria Dom, i2 Development, Vivid Games, LS Tech-Homes (oferta prywatna), Pragma Faktoring (prywatna), jak i średnie, warte po kilkadziesiąt milionów złotych, w tej grupie papiery oferowali Atal, Getin Noble Bank, Best, Kruk (prywatna, w euro), GetBack (także prywatna), GPW, EuCO (prywatna). Zabrakło natomiast dużych ofert obligacji, wartych wysokie kilkadziesiąt milionów złotych i więcej. Rok temu takie kryterium spełniał m.in. Alior. Co dalej? Getin Noble Bank będzie nadal aktywnie oferował publicznie obligacje podporządkowane, być może do tego pomysłu wróci też Bank Pocztowy (wypuścił rok temu tego typu papiery za 50 mln zł). Być może na taki krok zdecyduje się także BGŻ BNP Paribas, który nie spełniał w kwietniu wymogów kapitałowych KNF, choć w jego przypadku potrzebny jest raczej kapitał podstawowy Tier1, a nie uzupełniający, jakim są obligacje podporządkowane. Do grona finansowych emitentów może dołączyć Wonga Polska. Firma, specjalizująca się w pożyczkach ratalnych, szybko się rozwija – w tym roku powiększy portfel dwukrotnie. Właśnie dostała od właściciela 75 mln zł i zapowiadając, że poszuka finansowania na polskim rynku, wskazuje na obligacje. Ale wcześniej inwestorzy powinni przygotować się na ofertę znanego emitenta – PCC Rokity (zapisy trwają) – oraz Echo Investment (mogą ruszyć lada dzień, prospekt został właśnie zatwierdzony). Największą tegoroczną ofertę może zapewnić Orlen, który parę dni temu złożył prospekt (ważny 12 miesięcy program opiewa na 1 mld zł). mR

RYNEK | Dominacja tylko paru branż

Polski rynek obligacji korporacyjnych zdominowany jest tylko przez kilka branż – banki, paliwowo-energetyczno-gazową, deweloperów komercyjnych i mieszkaniowych, spółki windykacyjne i telekomunikacyjne. Brakuje natomiast spółek przemysłowych, motoryzacyjnych, handlowych. Skąd ta nierównowaga? Tradycyjnym i najbardziej powszechnym źródłem finansowania dłużnego firm w Polsce są kredyty bankowe. Ale są branże, które mają problemy z pozyskaniem kredytu albo jest on dla nich mało elastyczny i problematyczny (np. z powodu kowenantów bankowych, procedury udzielania kredytu, raportowania do banku itp.). Do sektora tzw. firm niebankowalnych można zaliczyć branże windykacyjną, deweloperską czy pożyczkową. Ich reprezentanci, pomimo często silnych pozycji rynkowych oraz zdrowych fundamentów, mają problemy z uzyskaniem kredytów. Są zatem zmuszeni do poszukiwania alternatywnego finansowania np. na rynku kapitałowym poprzez emisje obligacji. – Działalność firm udzielających pozabankowych pożyczek gotówkowych może być odbierana przez banki jako działalność konkurencyjna wobec ich kredytów konsumenckich – uważa Mateusz Mucha z Navigator DM. Kredytów bankowych niewiele jest w spółkach windykacyjnych. Wśród wiodących, takich jak Kruk, Kredyt Inkaso czy Best, udział obligacji korporacyjnych wśród całości zobowiązań finansowych sięga ok. 70–90 proc., a mniejsi gracze w zakresie długu często finansują się wyłącznie obligacjami, m.in. Vindexus, Kancelaria Medius. Duża część rynku wierzytelności to portfele bankowe, dlatego trudno dziwić się bankom, że niechętnie podchodzą do finansowania firm, którym sprzedają swoje złe portfele. Inna sprawa to zabezpieczenie i niewielki udział aktywów trwałych w bilansach spółek finansowych. mr

Analizy rynkowe
Techniczna spółka dnia. Pod PKO BP zaczyna kruszyć się podłoga
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Cła i wojna psują nastroje
Analizy rynkowe
WIG – (prawie) 100 tys. pkt. I co dalej?
Analizy rynkowe
Świat za bardzo boi się wyższych ceł w USA?
Analizy rynkowe
Wall Street na detoksie, reszta świata na fiskalnym haju
Analizy rynkowe
Tydzień na rynkach: Fed lekko pesymistyczny