W wydanej w 1909 r. książce „Wielka iluzja" Norman Angell dowodził, że silne powiązania gospodarcze między krajami uprzemysłowionymi czynią wojnę między nimi czymś całkowicie irracjonalnym. Ekonomiczne koszty konfliktu byłyby tak wysokie, że w niczym interesie nie leży jego wszczynanie. Kilka lat później wybuchła I wojna światowa, dowodząc, że ekonomiczne interesy są dla wielu krajów drugorzędne.

Osiem dekad później niezrażony tymi doświadczeniami Francis Fukuyama ogłosił „koniec historii". Rozpad związku sowieckiego był jego zdaniem ostatecznym dowodem na to, że dyktatury nie mogą się na dłuższą metę utrzymać. Chcąc doświadczyć bogactwa Zachodu, reszta świata miała stopniowo przejmować pryncypia demokracji i gospodarczego liberalizmu. „Ponad dwadzieścia lat po publikacji +Końca historii+ jej główne tezy nie wydają się wcale pewne" – pisze w „Grave New World" Stephen D. King, były główny ekonomista banku HSBC, który oddał się pisaniu popularnonaukowych książek ekonomicznych. „Związek między liberalną demokracją a rozwojem gospodarczym, tak chętnie podkreślany przez zachodnich polityków, nie jest wcale oczywisty w świetle błyskawicznego rozwoju Chin, kraju, który ani myśli rezygnować z rządów jednej partii" – tłumaczy. A to jedna z przyczyn fali populizmu w krajach Zachodu. Nawet Amerykanie zwątpili w wyższość liberalizmu, czego dowiedli, wybierając na głowę państwa Donalda Trumpa, zwolennika protekcjonizmu i interwencjonizmu.

Tezy Fukuyamy podważano wielokrotnie, ale King zdołał to zrobić w sposób świeży i zajmujący. Przekonuje, że ani siła powiązań gospodarczych, ani nowe technologie, włącznie z pozornie zbliżającym ludzi internetem, nie stanowią gwarancji pokoju na świecie. I choć jest daleki od bicia na alarm, że oto nadciąga konflikt, radzi, aby nie przywiązywać się zanadto do dzisiejszego globalnego ładu. Stopniowe wycofywanie się USA z roli promotora liberalnej demokracji zwiększa siłę przyciągania Chin, reprezentujących inny model gospodarczo-polityczny. Jednobiegunowy świat ostatnich dekad na naszych oczach staje się znów wielobiegunowy. GS