Przedstawia się je często jako dowód na to, że ze współczesnym systemem gospodarczym coś jest nie tak i wymaga on radykalnej przebudowy. Wystarczy jednak przyjąć inny punkt odniesienia, aby uznać, że żyjemy w świecie wyjątkowo egalitarnym. Ani dziś, ani przed stuleciem nierówności dochodowe (i majątkowe) nie były tak rażące jak choćby w epoce renesansu.
Trudno tę tezę poprzeć liczbami, ale dowodów anegdotycznych nie brakuje. Szukać można ich choćby w historii Jakuba Fuggera, pasjonująco przedstawionej przez Grega Steinmetza. Żaden współczesny przedsiębiorca nie ma takiego wpływu na gospodarkę, politykę, nie mówiąc już o religii (nakłonił papieża do zmiany stosunku do „lichwy" i przyczynił się do reformacji), jaki miał bankier z Augsburga. Steinmetz twierdzi, że Fugger był najbogatszym człowiekiem w historii. Gdy umierał w 1525 r., jego majątek – zbudowany na przemyśle tekstylnym, górnictwie srebra i miedzi, handlu przyprawami oraz działalności kredytowej – odpowiadał 2 proc. PKB Europy. Ważniejsze jest jednak to, że to bogactwo łączyło się z władzą, której dziś nie są w stanie zapewnić żadne pieniądze.
Jednocześnie historia Fuggera wyłaniająca się spod pióra Steinmetza wydaje się niezwykle aktualna. Można ją czytać jako swego rodzaju poradnik, jak osiągnąć sukces w wielkim biznesie. Czasy były zupełnie inne, ale warunki powodzenia, w szczególności charakterologiczne, podobne. Czytelników „Parkietu" zainteresować może to, że Steinmetz, w przeszłości dziennikarz „The Wall Street Journal", od kilkunastu lat pracuje jako analityk rynku akcji. Współczesny świat finansów zna od podszewki. Opisując działalność Fuggera, odwołuje się do tej wiedzy, co również dodaje jego książce aktualności.