Prezesi zarówno Bestu, jak i GetBacku deklarują, że Kruk jest godnym naśladowania pionierem rynku, lecz ich działania nie zawsze przypominają lidera. Przede wszystkim w pogoni za Krukiem nie wahają się zwiększać zadłużenia, choć sam Kruk tego nie robi i od roku konsekwentnie zmniejsza jego skalę. Trzeba jednak pamiętać, że przed rokiem – gdy Kruk sporo inwestował także w Polsce – jego dług netto przekraczał wartość kapitału własnego 1,44x – tyle, ile dziś wykazują Best i GetBack.
Obecnie to GetBack i Best mocniej zwiększają nakłady na inwestycje i w efekcie wskaźniki zadłużenia rosną. Ten pierwszy po przeprowadzeniu publicznej emisji akcji zdołał obniżyć (ale na razie tylko pro forma; formalnie niższe wskaźniki widoczne będą w raporcie rocznym) wskaźniki zadłużenia, Best także przeprowadził w tym roku emisję akcji, ale przyrost długu tylko w ten sposób wyhamował.
Istotne są także wskaźniki długu netto względem EBITDA oraz EBITDA gotówkowego, bo to one mówią, ile czasu potrzebuje firma na spłatę zadłużenia finansowego. Również pod tym względem Kruk prezentuje się znakomicie na tle mniejszych rywali, ale GetBack raportuje poprawę wyników na tyle solidną, że jego wskaźniki wyglądają dziś tak jak Kruka przed rokiem (a nawet trochę lepiej). Best także poprawił wyniki (choć nie widać tego na pierwszy rzut oka), lecz jego zadłużenie wzrosło bardziej.
Obligacje
Oczywiście to obligacje Kruka postrzegane są wciąż jako najmniej ryzykowne z całej trójki, ale – co ciekawe – rentowność obligacji Bestu jest wyraźnie niższa od obligacji GetBacku, choć to drugi z nich ma obecnie niższe wskaźniki zadłużenia. Inwestorzy wciąż nie chcą do końca uwierzyć w to, że można było tak szybko stworzyć tak dużą organizację bez problemów, które mogą dopiero wypłynąć, i żądają za to premii. Wielka więc szkoda, że ani Best, ani Kruk nie wystąpiły o nadanie ocen ratingowych – indywidualnym inwestorom byłoby znacznie łatwiej dokonać porównania (GetBack ma dwie oceny ratingowe).