Pobyt w Niemczech okazał się dla Amerykanów nadzwyczaj kosztowny. Na transakcji nic nie zarobią, a wręcz przeciwnie - wyniki tego kwartału obciąży około miliard dolarów straty przed opodatkowaniem. Szef kupującego placówki koncernu Metro (zarządza m.in. hipermarketami Real) Hans-Joachim Koerber przyznał, że cenę - pozostanie tajna - ustalono poniżej wartości sprzedawanych aktywów, i mimo to Amerykanie byli bardzo radzi, że mogą je odsprzedać.
Niemieckie hipermarkety Wal-Marta dały w zeszłym roku 2 miliardy euro przychodów. Nie generowały wzrostu sprzedaży i były nierentowne. - Wal-Mart już nic nie mógł zrobić. Musiał uciekać - powiedziała agencji Reutera jedna z osób zbliżonych do transakcji.
Nie sprostali konkurencji
Amerykanie byli obecni w Niemczech od 1998 r., odkąd przejęli 21 hipermarketów Wertkauf. Rok później dokupili 74 obiekty sieci Interspar. Od początku zmierzyli się z zaciekłą konkurencją, m.in. ze strony Metra i sieci dyskontowych, takich jak Aldi i Lidl. Poprawie sytuacji w branży nie sprzyjała stagnacja lub w najlepszym wypadku bardzo wolny wzrost wydatków niemieckich gospodarstw domowych. Wal-Mart został zmuszony do zamknięcia kilku obiektów. - W końcu stało się jasne, że w warunkach, z jakimi mieliśmy do czynienia w Niemczech, niezwykle trudno będzie nam osiągnąć sensowną skalę działalności i dobre wyniki - przyznał w piątek w komunikacie wiceszef rady nadzorczej firmy Michael Duke.
Koncern Metro liczy, że dzięki powiększeniu sieci o placówki Wal-Marta (w sumie będzie mieć już 1512 sklepów działających w ramach kilku różnych sieci) zyska lepszą pozycję w negocjacjach z dostawcami. - Jest niezwykle ciężko rozwijać organicznie biznes sprzedaży produktów spożywczych. Jest to możliwe tylko dzięki przejęciom - mówił w piątek rzecznik Metra Albrecht von Truchsess.