Jeszcze na początku tygodnia w mediach krążyły informacje o ponownym odsunięciu ceł na kwiecień. Trump zaznaczył także, że dodatkowymi 10-procentowymi cłami zostaną objęte Chiny.
Początkowo 25-procentowe cła na import z Meksyku i Kanady zostały zawieszone 3 lutego na miesiąc. Rynek oczekiwał wtedy, że uda się jeszcze wyraźnie zmniejszyć brzemię nowych taryf celnych dla światowego handlu. Ostatecznie prezydent potwierdził wczoraj, że cła zostaną wprowadzone zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, co wyraźnie psuje sentymenty rynkowe.
Dolar amerykański zyskuje na wartości i w stosunku do polskiego złotego wraca powyżej psychologiczną barierę 4,0000. Tracą również Wall Street i giełdy w Europie, co pośrednio faworyzuje dolara jeszcze bardziej wobec spadku zainteresowania rynkiem „ryzyka”. Różnice w stopach procentowych oraz komunikacji bankierów FED/EBC stawiają środek ciężkości bardziej po stronie USD, co w przypadku utrzymania innych aspektów okołorynkowych ceteris paribus może tworzyć mocny mix wspierający notowania waluty rezerwowej świata.
Jest jednak jedno ale. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadają, a notowania 10-latków wychodzą na najwyższe poziomy obserwowane od grudnia ubiegłego roku. Wcześniej w historii para EURUSD i notowania papierów dłużnych odznaczały się sporą korelacją, dlatego też niewykluczone jest, że i teraz element ten stworzy kontrariański wskaźnik dla USD.
Mateusz Czyżkowski