Ministerstwo Obrony Narodowej na kupno butów wojskowych zamierza przeznaczyć w tym roku o ponad 30 proc. mniej pieniędzy, niż początkowo zakładano. Zamiast zapowiadanych 80 mln zł, będzie to około 50 mln zł – wynika z planu zakupów, jaki właśnie od resortu otrzymała Agencja Mienia Wojskowego. Dla porównania, w 2008 r. Agencja zleciła produkcję obuwia łącznie za 93,9 mln zł. Rok wcześniej wartość wojskowych kontraktów wyniosła 68,5 mln zł.

Według wstępnych założeń (przedstawionych w połowie grudnia minionego roku), MON w 2009 r. chciało kupić ponad 300 tys. par butów. – W zależności od rodzaju obuwia zamówienia będą niższe od 20 do 40 proc. – mówi Małgorzata Golińska, rzecznik prasowy AMW. Nie chce jednak podawać szczegółów, twierdząc, że na razie nie pozwala jej na to prawo. Parametry zamówień będą przedstawione w warunkach przetargów, które zostaną ogłoszone na przełomie marca i kwietnia. Decyzji dotyczących wyboru dostawców można się spodziewać w maju.

Z giełdowych spółek buty wojskowe produkują Wojas i Protektor. – Cieszymy się, że w ogóle będą te zamówienia. Po zapowiadanych cięciach budżetów przez resorty spodziewaliśmy się, że może być jeszcze gorzej – mówi Sławomir Strycharz, szef relacji inwestorskich Wojasa. Zapewnia, że spółka będzie starała się zdobyć zlecenia wojskowe, bo zapewniają one wysoką rentowność. W 2008 r. Wojas sprzedał armii buty za ponad 15 mln zł (18 proc. łącznych przychodów). Spodziewane mniejsze zlecenia od wojska podhalańska firma chce zrekompensować rozwojem handlu detalicznego.

– Liczyliśmy się z możliwością zmniejszenia zamówień od wojska. W skali całej grupy nie powinno to mieć jednak większego znaczenia – uważa Grzegorz Szymański, szef rady nadzorczej Protektora. Zapewnia, że w spółce ostatnio zmniejszono nieco zatrudnienie, przygotowując się do ograniczenia produkcji. Wchodząca w skład grupy niemiecka Abeba i czeski Prabos, zdaniem Szymańskiego, mają zapewniony zbyt na swoje wyroby.