American International Group przekazała prokuratorowi generalnemu stanu Connecticut dokumenty z których wynika, że menedżerowie tej spółki ubezpieczeniowej dostali premie nie w łącznej wysokości 165 milionów dolarów, lecz 218 mln USD.

Prokurator Richard Blumenthal oświadczył, że prawo stanowe nie daje żadnych podstaw do wypłacania tak wysokich premii z kieszeni podatników. Zwrócił się do prawników AIG, aby wyjaśnili skąd wzięła się różnica między sumą zadeklarowną przez firmę, a wypłaconą kwotą. 418 pracowników AIG otrzymało premie od tysiąca dolarów do 6,4 miliona USD. Ponad 70 osób zanikasowało bonusy w wysokości miliona lub więcej dolarów, zaś siedem uhonorowano nagrodami sięgającymi co najmniej 4 mln USD. Blumenthal twierdzi, ze wbrew twierdzeniom szefostwa AIG spółka wcale nie była zmuszona do wypłacenia premii.

Mark Herr, rzecznik ubezpieczeniowego giganta, korzystającego z ogromnej pomocy finansowej państwa (173 mld USD), oświadczył, że stwierdzenia prokuratora z Connecticut są „nieścisłe”, gdyż wypłaty do których „zdaje się nawiązywać” miały miejsce kilka miesięcy wcześniej, a firma o nich szeroko informowała.

Postępowanie prokuratury stanu Connecticut toczy się w związku z działalnoscią oddziału AIG Financial Products w miejscowości Wilton. Firmie zarzuca się destabilizację rynku hipotecznego i kredytowego. Zdaniem deputowanych do stanowego parlamentu system premiowy mógł skłaniać pracowników AIG do podejmowania nadmiernego ryzyka. 26 marca w tej sprawie odbędzie się przesłuchanie przed stanową komisją bankową. Ma się przed nią pojawić m.in. Edward Liddy, szef AIG.