Niemiecka firma została zmuszona do takiego posunięcia, bo globalna recesja w branży motoryzacyjnej znacząco zmniejszyła jej przychody.

Aabar kupi 96,4 mln nowych akcji Daimlera po 20,27 euro za sztukę. Cena ta jest o 5 proc. niższa od piątkowego kursu zamknięcia i 55 proc. niższa niż w czerwcu 2008 r., kiedy Daimler ogłaszał program buy backu. Po realizacji tej transakcji Aabar będzie miał 9,1 proc. akcji Daimlera i stanie się jego największym udziałowcem, spychając na drugie miejsce rząd Kuwejtu, który ma 6,9 proc. papierów niemieckiej spółki.

Na otwarciu wczorajszej sesji akcje Daimlera wzrosły o 8,3 proc., ale na zamknięciu zwyżkowały już tylko o niecałe 3 proc. Sprzedaż tak dużego pakietu funduszowi z Abu Zabi odebrano bowiem jako potwierdzenie, że sytuacja finansowa Daimlera jest gorsza, niż przypuszczano.

Sprzedaż samochodów osobowych w Europie, największym rynku Daimlera, spadła w lutym o 18 proc. i był to już 10. kolejny miesiąc kurczenia się tego rynku. Spółka, która jest także największym na świecie producentem ciężarówek, IV kwartał zakończyła stratą netto w wysokości 1,53 mld euro. Wpływy z bieżącej działalności spadły w 2008 r. o 76 proc., do 3,21 mld euro. Zasoby gotówkowe spółki wynoszą 6,91 mld euro, a w tym roku czeka ją spłata długu sięgającego 10 mld euro. Na najbliższym walnym zgromadzeniu zarząd zwróci się do akcjonariuszy o podwojenie zasobów gotówkowych. Taka decyzja jest niezbędna do utrzymania obiecanych przez zarząd wydatków na badania i rozwój na poziomie 4,4 mld euro. Mimo fatalnej koniunktury i konieczności ograniczania wszystkich innych kosztów. – Bez nowych modeli producent samochodów jest niczym – powiedział Thomas Weber, szef działu rozwoju.

Z 16 proc. kapitału w rękach długoterminowych inwestorów Daimler będzie mniej podatny na próby niechcianego przejęcia. Dotychczas był jednym z niewielu gigantów samochodowych na świecie, niemającym dużego udziałowca. W BMW 46,6 proc. akcji należy do rodziny Quandtów.