Rosyjski rząd znowu wystraszył inwestorów

Rynek z obawą przyjął zainteresowanie Kremla koncernem Norylsk Nikiel

Publikacja: 25.03.2009 01:09

Rosyjski rząd znowu wystraszył inwestorów

Foto: Archiwum

Powracające obawy przed niszczeniem przedsiębiorców przez rosyjskie państwo przyczyniły się we wtorek do spadków na moskiewskich giełdach. Indeks Micex stracił 4 proc., a RTS 2,1 proc. Inwestorzy przestraszyli się ryzyka z powodu rozpoczęcia przez wicepremiera Igora Sieczina „dochodzenia” w sprawie działań koncernu Norylsk Nikiel. Obawy pogłębił niekorzystny dla norweskiej firmy Telenor wyrok w budzącej kontrowersje sprawie sądowej.

– Przypadki Norylska i Telenoru przypominają inwestorom, że tego typu ryzyko w Rosji wciąż występuje. To ostatnia rzecz, której ten kraj potrzebuje przy obecnych warunkach na rynku – stwierdził James Beadle, główny strateg z Pilgrim Asset Management. Sprawy te przypomniały inwestorom o przypadkach szkodzenia w przeszłości przez Kreml takim firmom, jak: Meczel, TNK-BP czy Jukos.

[srodtytul]Wicepremier listy pisze[/srodtytul]

Kurs akcji Norylsk Nikiel, największej rosyjskiej spółki górniczej, spadał wczoraj w Moskwie nawet o 10 proc. Powodem takiej reakcji inwestorów było ujawnienie przez dziennik „Wiedomosti” listu wysłanego przez Sieczina do prezesa tego koncernu Siergieja Strzałkowskiego. Wicepremier zażądał w nim, by Norylsk Nikiel ujawnił, jakim kapitałem dysponuje, oraz podał szczegóły transakcji z drugiej połowy 2008 r.

Sieczina interesowały m.in. okoliczności przekazania przez Norylsk Nikiel licencji górniczych swojemu akcjonariuszowi Władimirowi Potaninowi oraz transakcje wykupu akcji własnych przez koncern. Ów buy back był w zeszłym roku przedmiotem ostrego sporu udziałowców Norylska: koncernu Rusal i firmy Interros. Konflikt ten został jednak w zeszłym roku zakończony ugodą.– Pojawiła się informacja, że z firmy nielegalnie transferuje się aktywa i pieniądze – powiedział „Wiedomostiom” anonimowy przedstawiciel rządu.

[srodtytul]1,7 mld USD do zapłaty[/srodtytul]

Tymczasem norweski koncern telekomunikacyjny Telenor może stracić prawie 30 proc. akcji Vimpelcomu, rosyjskiego operatora telefonii komórkowej. Wcześniej syberyjski sąd zajął te udziały, nakazując Norwegom wypłacić 1,7 mld USD odszkodowania w sprawie związanej z kontrolą nad Vimpelcomem. Wniosek Telenoru o czasowe wstrzymanie wykonania tego wyroku został w poniedziałek odrzucony.

Telenor od kilku lat spiera się z innym udziałowcem Vimpelcomu – Alfa Group Michaiła Friedmana o kontrolę nad ukraińską firmą telekomunikacyjną Kyivstar. Epizodem w tym konflikcie był pozew złożony przed sądem w Omsku przez zarejestrowaną na Karaibach firmę Farimex, drobnego akcjonariusza Vimpelcomu, należącego najprawdopodobniej do Alfa Group. Spółka ta oskarżała Norwegów o utrudnianie rozwoju Vimpelcomu. Wyrok nakazujący Telenorowi zapłacić 1,7 mld USD odszkodowania dotyczył właśnie pozwu złożonego przez Farimex.

[ramka][b]Kreml przeciwko przedsiębiorcom[/b]

Meczel Ten koncern górniczy naraził się w zeszłym roku na krytykę Kremla, co mocno wystraszyło inwestorów. Gdy prezes tej firmy nie pojawił się (tłumacząc się chorobą) na spotkaniu z premierem Władimirem Putinem, szef rządu oskarżył jego spółkę o zmowę cenową i uchylanie się od płacenia podatków. W efekcie, w ciągu dwóch sesji pod koniec lipca, akcje Meczela straciły aż 53 proc. wartości. Ostatecznie koncern dostał za drobne uchybienia stosunkowo niską grzywnę.

TNK-BP W czasie kiedy Meczel był obiektem krytyki Putina, od kilku miesięcy, rynek bulwersowała sprawa firmy naftowej TNK-BP. Państwo włączyło się w spór jej akcjonariuszy, czyli brytyjskiego koncernu BP i grupy rosyjskich oligarchów (m.in. Michaiła Friedmana, spierającego się również z Telenorem). Oligarchowie chcieli pozbyć się prezesa spółki Roberta Dudleya. On i inni zagraniczni pracownicy stali się celem śledztw urzędu skarbowego, inspekcji pracy i innych państwowych instytucji. Cofano im wizy, a nawet przeszukiwano biura w ramach śledztw dotyczących szpiegostwa. Konflikt zakończył się latem ugodą akcjonariuszy. Dudley musiał podać się do dymisji.

Jukos Sprawa koncernu naftowego była najgłośniejszą interwencją państwa w biznes. W wyniku działań Kremla (w tym wicepremiera Sieczina), przedsiębiorstwo zostało doprowadzone do bankructwa. Jego właściciel Michaił Chodorkowski, uznawany wtedy za najbogatszego Rosjanina i finansujący antykremlowską opozycję, został w 2003 r. aresztowany i skazany na pobyt w syberyjskiej kolonii karnej za „przestępstwa przy prywatyzacji”. Duża część majątku Jukosu została przejęta w 2004 r. przez Rosnieft, firmę, której szefem rady nadzorczej jest sam Sieczin.[/ramka]

Gospodarka światowa
Donald Trump uderza cłami. Co to znaczy dla świata, gospodarek i rynków?
Materiał Partnera
Zasadność ekonomiczna i techniczna inwestycji samorządów w OZE
Gospodarka światowa
1,7 bln dolarów wyparowało z Wall Street
Gospodarka światowa
Janusz Jankowiak: Trumpowska recepta dobrze się sprzedaje, choć jest chora
Gospodarka światowa
Piotr Kuczyński: Odpowiedź na cła Trumpa? UE ma potężną broń – podatek cyfrowy
Gospodarka światowa
Jak doradcy Trumpa wyliczyli cła odwetowe?
Gospodarka światowa
Cła Trumpa uderzyły w rynki. Będzie krach na Wall Street?