Powracające obawy przed niszczeniem przedsiębiorców przez rosyjskie państwo przyczyniły się we wtorek do spadków na moskiewskich giełdach. Indeks Micex stracił 4 proc., a RTS 2,1 proc. Inwestorzy przestraszyli się ryzyka z powodu rozpoczęcia przez wicepremiera Igora Sieczina „dochodzenia” w sprawie działań koncernu Norylsk Nikiel. Obawy pogłębił niekorzystny dla norweskiej firmy Telenor wyrok w budzącej kontrowersje sprawie sądowej.
– Przypadki Norylska i Telenoru przypominają inwestorom, że tego typu ryzyko w Rosji wciąż występuje. To ostatnia rzecz, której ten kraj potrzebuje przy obecnych warunkach na rynku – stwierdził James Beadle, główny strateg z Pilgrim Asset Management. Sprawy te przypomniały inwestorom o przypadkach szkodzenia w przeszłości przez Kreml takim firmom, jak: Meczel, TNK-BP czy Jukos.
[srodtytul]Wicepremier listy pisze[/srodtytul]
Kurs akcji Norylsk Nikiel, największej rosyjskiej spółki górniczej, spadał wczoraj w Moskwie nawet o 10 proc. Powodem takiej reakcji inwestorów było ujawnienie przez dziennik „Wiedomosti” listu wysłanego przez Sieczina do prezesa tego koncernu Siergieja Strzałkowskiego. Wicepremier zażądał w nim, by Norylsk Nikiel ujawnił, jakim kapitałem dysponuje, oraz podał szczegóły transakcji z drugiej połowy 2008 r.
Sieczina interesowały m.in. okoliczności przekazania przez Norylsk Nikiel licencji górniczych swojemu akcjonariuszowi Władimirowi Potaninowi oraz transakcje wykupu akcji własnych przez koncern. Ów buy back był w zeszłym roku przedmiotem ostrego sporu udziałowców Norylska: koncernu Rusal i firmy Interros. Konflikt ten został jednak w zeszłym roku zakończony ugodą.– Pojawiła się informacja, że z firmy nielegalnie transferuje się aktywa i pieniądze – powiedział „Wiedomostiom” anonimowy przedstawiciel rządu.