- Ostatnia poprawa marż dla kaprolaktamu i plastików to z pewnością korzystne zjawisko, które prawdopodobnie przyjemnie zaskoczyło inwestorów. Niestety mamy obawy, że bardzo dobra dynamika w segmencie plastików zostanie zniwelowana przez wpływ gorszej sytuacji makroekonomicznej na rynku nawozów. Na razie rozczarowały nas ceny gazu i nawozów – twierdzi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
DM BOŚ prognozuje, że Azoty wypracują w latach 2017 – 2018 ok. 1,1 mld zł - 1,2 mld zł EBITDA. - Jeśli nasze prognozy okażą się trafne, można powiedzieć, że stracimy zainteresowanie walorami Azotów po pierwsze, ze względu na przeciętne perspektywy zysków, po drugie ze względu na fakt, że walory Azotów są notowane przy stosunkowo wysokich wskaźnikach P/E i EV/EBITDA na 2017 i 2018 – przekonuje Prokopiuk. Uważa też, że wolne przepływy pieniężne w spółce będą minimalne, co w przyszłości może obniżyć ewentualne dywidendy, zważywszy na planowane wysokie wydatki inwestycyjne rzędu 1 mld zł rocznie w ciągu kolejnych 3 lat (2017 - 2019).
Zdaniem Prokopiuka, także w przypadku Puław czy Polic bez wzrostu cen zbóż szanse na istotną i utrzymującą się poprawę EBITDA są ograniczone. Przy założeniu braku zmian na rynku zbóż EBITDA Puław może utknąć na przeciętnym poziomie 500 mln – 550 mln zł, a Polic na poziomie 200 mln zł.
- Wobec stosunkowo nie najlepszych warunków makroekonomicznych na rynku nawozów brak silnego segmentu chemikaliów w Policach stanowi problem. Podobnie jak w przypadku Azotów i Puław, które obecnie są beneficjentami dobrych warunków makroekonomicznych na rynku plastików – kwituje Prokopiuk.