Lepsze wyniki to m.in. efekt znacznej obniżki cen w ramach wyprzedaży sprzętu zimowego. – Pozbyliśmy się towaru i w ten sposób wyczyściliśmy magazyn. Uznaliśmy, że wprowadzenie głębszych niż zwykle przecen będzie nam się opłacało – tłumaczy Mikołajko.

Z jednej strony stosowane obniżki na odzież i sprzęt sportowy wiązały się ze zmniejszeniem osiąganej marży. To dla spółki negatywne zjawisko. Szef Intersportu uważa jednak, że mimo głębokich wyprzedaży I kwartał spółka i tak zakończy na niewielkim plusie.

– Pozbycie się asortymentu pozwoliło nam jednak uwolnić pieniądze, które byłyby zamrożone w zapasach. Poza tym przy rozpoczęciu kolejnego sezonu zimowego nie będziemy już musieli jak zazwyczaj wyprzedawać resztek poprzedniej kolekcji. W październiku wprowadzimy do sklepów od razu nowe wyroby po odpowiednio wyższych cenach – mówi Mikołajko. To, jego zdaniem, powinno zapewnić znaczną poprawę rentowności w IV kwartale 2009 r.

Szef Intersportu liczy, że także w II i III kwartale uda się wypracować zysk. Mają w tym pomóc przede wszystkim planowane akcje promocyjne wspierające sprzedaż w sklepach. Zgodnie z wcześniejszymi szacunkami zarządu, krakowska firma ma w 2009 r. osiągnąć 230 mln zł przychodów i wynik netto znacznie lepszy niż w 2008 r. (642 tys. zł). Łącznie w styczniu i lutym Intersport miał już 52 mln zł obrotów.

Zdaniem prezesa Mikołajko, w 2009 r. nie ma co liczyć na uruchomienie więcej niż dwóch nowych placówek Intersportu. – Otrzymujemy informacje o przesunięciach terminów otwarcia galerii handlowych – mówi. Niedawno ruszył pierwszy w tym roku nowy salon (jest ich teraz 26). Drugi zostanie otwarty jesienią.